Una… – rzekł Jack drżącym głosem w kierunku swojej żony. Leżał w nieskazitelnie białej pościeli na łóżku szpitalnym, a ona siedziała na krześle obok i trzymała go za rękę – Ja… – zawahał się na chwilę i świszcząco wciągnął powietrze w płuca – Ja muszę Ci powiedzieć, co stało się tamtej nocy….

Una dobrze wiedziała, o której nocy mówił Jack. Wrócił wtedy nad ranem, co zdarzało mu się już wcześniej, ale tym razem był zupełnie trzeźwy. Jego ubrania były brudne, a on sam blady i roztrzęsiony. Wydawało się, że pytania gdzie był, lub co się stało w ogóle do niego nie docierały, więc Una przestała pytać. Jej mąż zaś z każdym dniem stawał się coraz bardziej posępny, a każdej nocy budził się zlany potem, jakby wydarty z koszmaru. Aż w końcu trafił tutaj – do St. George’s Hospital w Stafford z ciężkim załamaniem nerwowym.

– Pamiętasz tego Holendra? Tego wiesz, dla którego robiłem fuchę. Przedstawiłem Ci go kiedyś na mieście.

Una pamiętała. Pojawienie się owego tajemniczego mężczyzny sprawiło, że zaczął coraz częściej wychodzić z domu i chętniej zaglądać do kieliszka.

– Van Ralt?

– Tak, Van Ralt. Był niemieckim szpiegiem, opowiadałem mu czasem… No wiesz… – spuścił wzrok, jakby ze wstydu – O pewnych sprawach. A on czasem sypnął jakimś dodatkowym groszem. Pamiętasz, jak wreszcie było nas stać na remont stodoły?, powiedział i spojrzał na Unę. Kobieta nie wyglądała jakby remont stodoły był dla niej wart zadawania się z człowiekiem pokroju Van Ralta – Nieważne – kontynuował Jack – Tamtej nocy… Poszedłem do pubu. Nie byliśmy wtedy umówieni, ale on siedział tam z kobietą. Kłócili się. Chciał, żeby zawieźć ich do Hagley Woods. Powiedział, że zapłaci, więc się zgodziłem, zresztą jak mógłbym odmówić? Nie jemu. Byli strasznie pijani. Zaczęli się szarpać. Najpierw słyszałem krzyki, później coś jakby krztuszenie…

Una zamarła.

– Una, on ją udusił. Tam na tylnym siedzeniu – łzy napłynęły mu do oczu – Kazał mi zatrzymać się w lesie, więc się zatrzymałem. Wysiedliśmy i włożyliśmy jej ciało do starego wiązu. Najgłębiej jak się dało…

Jack zrobił krótką przerwę.

– Patrzyła na mnie, tam z tej jamy. Co noc wraca i znowu na mnie patrzy…

Jack Mossop zmarł kilka tygodni później. Obraz zamordowanej kobiety, porzuconej w konarach starego drzewa prześladował go do końca życia.

Graffiti namalowane na obelisku, nieopodal Hagley Woods.

W głębi drzewa.

Piętnastoletni Bob Farmer wspiął się na stary, rozłożysty wiąz. Razem z trójką przyjaciół – Robertem Hartem, Thomasem Willetts’em i Fredem Paynem, wybrali się tego poranka na poszukiwanie ptasich gniazd. On, jako najstarszy z nich, nie bał się niczego i postanowił, że wespnie się najwyżej jak się da. Nie chodziło tylko o ptaki, Bob musiał pokazać wszem i wobec kto jest przywódcą ich bandy. Oczywiście żadne z rodziców nie wiedziało o tej wyprawie, w końcu kto pozwoliłby dzieciakom błąkać się po Hagley Woods. Nawet w tak piękny i słoneczny dzień jak ten.

Był 18 kwietnia, 1943 roku.

Bob poczuł mrowienie na karku, zupełnie jakby ktoś się w niego wpatrywał. Rozejrzał się, ale reszta chłopaków rozpierzchła się po lesie w pewnej odległości, no i żaden na niego nie patrzył. Dziwne, pomyślał. Miał złe przeczucie. Zaczął powoli schodzić z drzewa. Teraz trochę żałował że nie posłuchał rodziców i nie poszedł grzecznie do szkoły. Schodził gałąź po gałęzi, powoli, krok za krokiem…

Rozległ się trzask Jedna z gałęzi nie wytrzymała i pękła gwałtownie pod jego ciężarem. Bob zawisł, trzymając się tylko na rękach. Jego twarz znalazła się na wysokości ciemnego otworu wyżłobionego w drzewie.

Puste oczodoły ludzkiej czaszki patrzyły prosto na niego. Zlepek włosów wisiał na pozostałości zgniłej skóry. W zębach tkwił kawałek materiału.

Bob w pierwszej chwili wrzasnął, szybko jednak się opanował. Wyciągnął czaszkę z dziupli, zeskoczył z drzewa, i kiedy koledzy dobiegli do niego, pokazał im swoje znalezisko.

Wszyscy obejrzeli czaszkę bardzo dokładnie, jednak żaden z nich nie miał ochoty ponownie wspinać się na wiąz, żeby sprawdzić, czy nie ma tam przypadkiem czegoś jeszcze. Uznali, że taka przygoda w zupełności im wystarczy.

– Dobra, tylko pamiętajcie – powiedział Bob, kiedy już odłożyli czaszkę na swoje miejsce – Nikomu ani słowa. Cicho – sza! – wszyscy zgodnie pokiwali głowami i ruszyli w stronę domów.

Tommy, najmłodszy z nich mieszkał najdalej, więc dotarł do domu najpóźniej. Matka nakryła już do stołu i czekała tylko na powrót chłopca ze szkoły. Ojciec miał właśnie przerwę na lunch.

– Spójrz, on chyba jest chory – matka Tommy’ego zwróciła się w stronę ojca. Chłopiec nie mógł przełknąć ani kęsa, chociaż podała jego ulubioną potrawkę w kurczaka. Kobieta dotknęła jego czoła – Masz gorączkę – westchnęła niezadowolona. Nie mieli teraz pieniędzy na dodatkowe wydatki, a już na pewno nie na doktora – Znowu włóczyłeś się bez podkoszulka! Do łóżka marsz! – rzekła do niego surowo – I oby do jutra ci przeszło!

Tommy leżał na łóżku i wpatrywał się w sufit. Naprawdę chciał iść spać. Jednak gdy tylko zamykał oczy widział ziejące pustką oczodoły, wyłaniające się z dziury w wiązie. Chciało mu się płakać, ale wiedział, że musi być twardy. Obiecał chłopakom, że nie piśnie ani słówka.

Następnego ranka opowiedział o wszystkim ojcu. Takiego lania nie dostał jeszcze nigdy w życiu.

Kobieta bez imienia.

Pogodnego, kwietniowego dnia, do Hagley Woods zjechała się policja.

Z wiązu, o którym mówili chłopcy wyciągnęli prawie kompletny szkielet młodej kobiety, brakowało jedynie jednej z rąk. W usta miała wetknięty kawałek tafty, a na lewej ręce, na palcu serdecznym – obrączkę. Oprócz tego w drzewie znaleziono skrawki ubrań bez metek oraz buty.

Brakująca ręka odnalazła się niedługo później – leżała zakopana nieopodal drzewa.

Patolog James Webster, zbadawszy ciało uznał, że ofiara została zamordowana około osiemnastu miesięcy przed dokonaniem znaleziska. Była to kobieta w wieku lat 35, mierząca około 1,5 metra wzrostu, o mysich włosach i krzywych zębach, w których znajdowało się kilka plomb. Na podstawie badań miednicy stwierdzono, że w swoim życiu, urodziła co najmniej jedno dziecko. Jej ciało zostało umieszczone w drzewie zanim ostygło, więc idealnie wpasowało się w szczelinę. Nie znaleziono żadnych konkretnych obrażeń, więc na podstawie materiału, znalezionego w ustach uznano, że przyczyną śmierci było uduszenie.

Z powodu jej charakterystycznego uzębienia, śledczy zdecydowali się skupić na kartotekach dentystycznych, jednak nie znaleziono niczego pasującego w całej Anglii. Mogło to wskazywać, że kobieta nie pochodziła stąd.

Nie było żadnych świadków, dowodów, ani nawet poszlak, więc sprawę szybko zamknięto, a z powodu szalejącej wokół Drugiej Wojny Światowej, ludzie bardzo szybko zapomnieli o martwej kobiecie, znalezionej w drzewie.

Kartoteka policyjna, z lewej: wiąz, w którym znaleziono ciało; z prawej: rysunek poglądowy kobiety .

Napisy na ścianach.

Nie minęło jednak wiele czasu, kiedy sprawa sama dała o sobie znać. W Hagley Woods, nieopodal miejsca znalezienia ciała na murze pojawił się napis ‘Kto umieścił Luebellę w wiedźmim drzewie?’ (ang. ‘Who put Luebella down the witch elm?’), a kilka dni później w nieco innym miejscu ‘Kto umieścił Bellę w wiązie – Hagley Wood’ (ang. ‘Who put Bella down the wych elm – Hagley Wood’). Przez następne tygodnie w różnych miejscach w całej okolicy pojawiały się podobne napisy, nazywając kobietę Luebellą, Bellą bądź Clarabellą.

Policja uznała, że malujący po ścianach wandal jest podejrzany, albo w najlepszym przypadku przynajmniej związany ze zbrodnią, dlatego też sprawa została otwarta, po to aby go znaleźć. Niestety nigdy nie natrafiono nawet na ślad osoby, która mogła znać ofiarę morderstwa. Od tego czasu jednak, tajemniczą kobietę wszyscy, łącznie z policją zaczęli nazywać Bellą.

Jedno z pierwszych graffiti, odkrytych w okolicach Hagley Woods.

Szpiedzy i czarownice.

Śledztwu nie pomógł fakt, że wykorzystywane do nieoficjalnych badań zwłoki kobiety po jakimś czasie zaginęły. Nie jest jasne, czy był to przypadek, czy też zamierzone działanie, jednak miejsce pochówku Belli do dziś pozostaje nieznane.

W 1944 roku okoliczna prostytutka zgłosiła zaginięcie swojej koleżanki, Belli. Jako, że kobiety nie poszukiwała rodzina, ani przyjaciele, śledczy uznali, że może to być kobieta znaleziona w wiązie, nigdy jednak nie udało się tego udowodnić.

Folklorystka, Margaret Murray bardzo rozpowszechniła teorię o morderstwie okultystycznym. Według niej scena zbrodni odzwierciedlała antyczną ceremonię znaną jako ‘ręka Glorii’. Ręka wiedźmy, po jej zamordowaniu miała być odcinana i zostawiana w pewnej odległości od reszty ciała. Również drzewo, w którym została pochowana Bella nie pozostawało bez znaczenia – wiąz odgrywał szczególną rolą w czarnej magii.

W 1953 roku sprawę znów ożywiła seria opisujących sprawę artykułów, autorstwa Wilfreda Byford – Jonesa. Do tego stopnia, że kilka dni po publikacji dziennikarz otrzymał tajemniczy list.

‘Oczywiście, możesz pisać swoje artykuły o morderstwie w wiązie. Na pewno ciekawią Twoich czytelników. Jednak wiedz, że nigdy nie znajdziesz prawdziwego rozwiązania tej zagadki’, pisał autor listu ‘Jedyna osoba, która może odpowiedzieć na Twoje pytania jest już poza ziemską władzą. Ta sprawa jest zamknięta i nie ma nic wspólnego z wiedźmami, czarną magią, czy księżycowymi rytuałami…’

List podpisany był jedynie ‘Anna’.

Trop był na tyle ciekawy i wiarygodny, że zainteresowała się nim policja oraz MI5. Tajemniczą Anną okazała się być Una Mossop, zamieszkująca wioskę nieopodal Hagley Woods.

List do Wilfreda Byforda  – Jonesa od Uny Mossop podpisany jako ‚Anna’.

W 1941 roku mąż Uny, Jack Mossop pracował w fabryce amunicji. Jak później przyznał się na łożu śmierci, był informatorem nazistowskiego szpiega pochodzenia holenderskiego Van Ralta, który z kolei przekazywał zdobyte informacje innemu szpiegowi – holenderskiej kobiecie, która ukrywała się pod przykrywką tancerki kabaretowej. Według jednej z wersji między Van Raltem i kobietą doszło do awantury, w wyniku której mężczyzna ją udusił. Jack pomógł Van Raltowi ukryć ciało w starym wiązie. Według innej kobieta była tak bardzo pijana, że straciła przytomność, więc Van Ralt, postanowił dla żartu wepchnąć ją do wiązu, żeby była w szoku, gdy już wytrzeźwieje. Podobno kiedy odjeżdżali, kobieta jeszcze żyła. Una przyznała, że nigdy nie znała jej imienia.

Zdjęcie czaszki Belli.

W 1968 roku ukazała się książka ‘Murdered by Witchcraft’ autorstwa Donalda McCormicka. Wbrew tytułowi przekonywała ona również do teorii o nazistowskiej siatce szpiegowskiej. Według autora Clarabella Dronkers, szpieg i okultystka była dziewczyną niemieckiego agenta o nazwisku Lehrer. Wywiad niemiecki nadał jej pseudonim Clara i wysłał nieopodal Hagley Woods w 1941 roku. Nigdy nie zaraportowała przybycia na miejsce, ani też nigdy nikt już o niej nie słyszał.

Książka McCormicka była oparta na oficjalnych zapisach niemieckiego wywiadu.

Zapisano w nich między innymi, że w 1942 roku niemiecki szpieg Johannes Marinus Dronkers został stracony przez Brytyjczyków. Można zakładać, że Clarabella Dronkers była jego żoną, a Lehrer kochankiem. Być może zazdrosny mąż dowiedział się o zdradach żony? Być może urodziła ona dziecko, którego ojcem był kochanek i jej mąż nie był w stanie tego znieść?

Rekonstrukcja twarzy Belli z 2017 roku, wykonana na podstawie zdjęć czaszki.

Nie tak dawno temu wraz z ujawnieniem niektórych akt MI5 na światło dzienne wypłynęły nowe fakty. Urodzony w Czechach niemiecki szpieg Josef Jakobs, który był ostatnim człowiekiem straconym w Tower w Londynie został schwytany w roku 1941. Miał wtedy przy sobie zdjęcie pewnej młodej artystki kabaretowej – Clary Bauerle. Przez dwa lata, występowała ona w okolicach Hagley Woods mniej więcej w czasie, kiedy zginęła Bella. Gestapo zwerbowało ją do niemieckiego wywiadu, a ona i Jakobs zostali kochankami Mówiono, że po morderstwie kobiety, ślad po Clarze również zaginął, od tego czasu nie było już żadnych nagrań z jej udziałem. Znaleziono jednak dokument mówiący, że artystka umarła rok później, w szpitalu, w wyniku zatrucia weronalem.

Clara Bauerle, fotografia znaleziona w rzeczach osobistych Josefa Jakobsa.

W 1999 roku na murze w zupełnie innym zakątku wysp Brytyjskich ostatni raz pojawiło się pozostające bez odpowiedzi od siedemdziesięciu lat pytanie: Kto uwięził Bellę w wiązie?

[1] [2] [3] [4] [5] [6]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *