Podstarzały prawnik bez grosza przy duszy, dobre sobie! – prychnęła z pogardą Madame Monnier. Ona i jej córka od dobrych dziesięciu minut awanturowały się zamknięte w małym saloniku z kominkiem – Masz wybić go sobie z głowy raz na zawsze! – krzyknęła do córki i wyszła z pokoju, trzaskając drzwiami. Pokojówce podsłuchującej pod drzwiami w ostatniej chwili udało się odskoczyć. Madame Monnier była jednak zbyt wzburzona, aby zwrócić na nią uwagę.

Blanche ukryła twarz w dłoniach i wybuchnęła płaczem. Od początku wiedziała, że matka nie będzie zadowolona z jej wyboru, ale miała nadzieję, że ostatecznie go zaakceptuje. Jednak wściekłość Madame Monnier z dnia na dzień tylko rosła. Dlatego też dziewczyna powoli zaczęła przygotowywać się do ucieczki.

I pewnego dnia po prostu zniknęła.

blanche-monnier
Blanche Monnier.

Kandydat na męża.

Kiedy w roku 1876 Blanche Monnier skończyła dwadzieścia pięć lat, jej matka zdecydowała, że czas najwyższy, aby dziewczyna wyszła za mąż. Madame Monnier była szanowaną, pochodzącą z klasy wyższej kobietą i nie mogła pozwolić na to, aby za jej plecami ludzie nazywali jej własną córkę starą panną. Co to, to nie. A miała wrażenie, że całe Poitiers aż huczało od plotek.

Madame Monnier uznała, że córka sama nie poradzi sobie z tak ważnym wyborem, albo po prostu wybierze źle. Poszukiwania zaczęła więc na własną rękę. Chciała podsunąć Blanche kandydatów, którzy w jej mniemaniu byli cokolwiek warci. A chętnych nie brakowało. Praktycznie co dzień w rezydencji Monnierów pojawiał się jakiś młodzieniec z kwiatami i podarunkami. Niektórzy byli przystojni i bogaci, inni tylko bogaci. Ważne, że wszyscy bez wyjątku należeli do śmietanki towarzyskiej, o której rozpisywały się francuskie gazety. Takiego właśnie zięcia wymarzyła sobie Madame Monnier.

Blanche swoją przyszłość widziała inaczej. Owszem, zaloty odwiedzających ją młodzieńców przyjmowała z nieskrywaną przyjemnością, w końcu była pełną życia i wesołą dziewczyną. Jednak każdy z kandydatów odprawiany z kwitkiem. Działo się tak ponieważ młoda kobieta skrywała coś, o czym Madame Monnier nie miała pojęcia. Blanche była zaręczona.

Mijały miesiące, a mężczyzn chętnych przekonywać Blanche, aby została ich żoną zaczynało ubywać.

– Moja kochana Blanche – rzekła do dziewczyny matka, zmartwiona całą sytuacją – Dzisiaj rano spotkałam Jeana de Belloy. Rozpowiada ludziom, że trzy dni z rzędu flirtowałaś z jego synem, po czym kiedy poprosił cię o rękę, odmówiłaś. Niedługo będą mówić, że moja córka jest największą latawicą Francji – Madame Monnier załamała ręce. “Największa latawica Francji’ wydawała jej się jeszcze gorsza niż stara panna.

– Mamo, wiesz dobrze, że Clément to przygłup i jąkała. Ledwo mogłam z nim wysiedzieć w jednym pokoju. Zapewniam cię, że ani z nim nie flirtowałam, ani też nie mam zamiaru za niego wychodzić – dziewczyna skrzyżowała ręce na piersi – A ludzie niech gadają, nic a nic mnie to nie obchodzi.

– Twoją matkę obchodzi! Nie chcesz chyba, żeby twoja biedna stara matka stała się pośmiewiskiem…

– Oczywiście, że nie chcę mamo.

– To może Maurice? – spróbowała znowu Madame Monnier – To taki miły, młody człowiek, a de Fontenay’owie mają piękny dworek niedaleko Reims… Kiedy byłam młoda, byłam tam na zimowym balu… – rozmarzyła się kobieta.

– Tak mamo, i przetańczyłaś całą noc z markizem de la Grange d’Arquien myśląc, że to hrabia de Foix. Słyszałam tą historię tysiąc razy. – Blanche westchnęła – A Maurice ma kłapciate uszy. Nie mogłabym wyjść za kogoś kto ma kłapciate uszy.

– Córeczko, wybierz którego chcesz – oczywiście spośród tych, których ja dla ciebie wybrałam, dodała w myślach Madame Monnier – Ale musisz wybrać. Niedługo skończysz dwadzieścia sześć lat i już oficjalnie będziesz sta…

– Mamo, ja już wybrałam – powiedziała nagle dziewczyna ku swojemu własnemu zaskoczeniu – Jestem zaręczona.

Madame Monnier zdziwiła się lekko, jednak zasadniczo była zadowolona. Co prawda wolałaby wiedzieć o tym przed zaręczynami, jednak nareszcie będzie mogła wydać swoją córkę za mąż, a tylko to tak naprawdę się liczyło. Jej zadowolenie w mgnieniu oka zamieniło się w furię, kiedy dowiedziała się z kim Blanche jest zaręczona.

Ten biedak z sąsiedztwa, myślała Madame Monnier, bez grosza przy duszy, bez koneksji, bez przyszłości… Miała wrażenie, że zaraz dostanie ataku serca. Nie mogła przecież na to pozwolić. Blanche w końcu pójdzie po rozum do głowy, była tego więcej niż pewna.

2eba0b6b-06f5-4828-8db6-5358a661f609
Madame Monnier.

Ucieczka i rozpacz.

Przez kilka dni w rezydencji Monnierów toczyła się karczemna awantura. Madame Monnier pod groźbą wyrzucenia córki z domu, lub odesłania do starej ciotki Louise do Ameryki próbowała wymóc na niej zerwanie zaręczyn. Jednak dziewczyna była dorosła i matka nie mogła jej do niczego zmusić. Blanche zagroziła, że ucieknie.

Jak postanowiła tak też zrobiła – pewnego dnia Blanche Monnier po prostu rozpłynęła się w powietrzu.

Madame Monnier i brat Blanche – Marcel rozpaczali. Nagła utrata córki i siostry była dla nich prawdziwym ciosem, oboje byli przekonani, że Blanche uciekła wraz z narzeczonym, aby zacząć nowe życie gdzieś w innej części Francji. Jednak prawnik z sąsiedztwa w dalszym ciągu mieszkał w tym samym miejscu. Nie pomogły krzyki Madame Monnier, aby oddał jej córkę – mężczyzna nie miał pojęcia co stało się z dziewczyną. Nie wiedzieli również jej bliscy przyjaciele. Nie było jej w żadnym szpitalu, ani u dalekiej rodziny. Po prostu zapadła się pod ziemię.

Mijały dni, miesiące i lata. Narzeczony Blanche zmarł kilka lat po jej ucieczce, a przyjaciele o niej zapomnieli. Jeśli uciekła i nie chciała mieć z nimi kontaktu, to była jej sprawa. Madame Monnier i Marcel zaakceptowali fakt, że dziewczyna prowadzi teraz inne życie w jakimś dalekim zakątku świata i najprawdopodobniej jest szczęśliwa, skoro nigdy nie próbowała się z nimi kontaktować. Matka Blanche zajęła się działalnością charytatywną, a jej syn wkrótce po ukończeniu szkoły zaczął odnosić sukcesy w świecie prawniczym.

Wszystko powoli wracało do normy.

List bez nadawcy.

Aż do roku 1901, kiedy to do prokuratury generalnej w Paryżu przyszedł odręczny, niepodpisany list.

c8ae279fab99b40d39295ae7cb8c568a
Kopia listu napisanego do Prokuratora Generalnego.

‘Monsieur Prokuratorze Generalny – mam zaszczyt i nieprzyjemność poinformować Pana o wyjątkowo poważnych wydarzeniach. Mówię tu o starej pannie, która więziona jest w rezydencji Madame Monnier. Głodzona prawie na śmierć i żyjąca we własnych nieczystościach od przeszło dwudziestu pięciu lat’.

Prokurator był w szoku czytając podobne oskarżenia. To niemożliwe, by Madame Monnier, tak szanowana kobieta, wielokrotnie nagradzana za wsparcie dla Poitiers mogła dopuścić się tak haniebnego czynu. Owszem pamiętał, że miała ona kiedyś córkę, która zaginęła. Chyba uciekła z domu z kochankiem. Jak jej było… Béate? Babette?

Mimo iż mężczyzna nie dawał wiary tym oskarżeniom, nie mógł tak po prostu zamieść sprawy pod dywan. Nadał depeszę na posterunek policji w Poitiers z prośbą aby wysłali kilku ludzi i pro forma sprawdzili rezydencję Monnier. Miał nadzieję, że kobieta zrozumie tą powinność. W końcu Madame Monnier na pewno nie ma nic do ukrycia.

Rezydencja Madame Monnier.

Na miejsce wysłano kilku policjantów. Jeden z nich, komisarz Guillaume Durand dobrze pamiętał ucieczkę Blanche. Pamiętał jak zapłakana Madame Monnier odwiedzała komisariat, żeby sprawdzać postępy w poszukiwaniach. Bardzo jej wtedy współczuł. Tym bardziej czuł się nieswojo będąc zmuszonym do wyjaśnienia jej, dlaczego muszą wejść i przeszukać jej dom.

Ku jego zdziwieniu Madame Monnier odmówiła wpuszczenia ich do swojej rezydencji. Nie pomogły żadne wyjaśnienia, ani prośby, więc musieli wejść do środka siłą.

Zaczęli rozglądać się po pięknym przedsionku, po czym przeszukali parter.

– Będziemy musieli zajrzeć też na górę – powiedział do Madame Monnier dowodzący przesłuchaniem Durand.

– Oczywiście panowie’, rzekła wyniośle kobieta – Jeśli będziecie chcieli przejrzeć bieliznę moich pokojówek, bardzo proszę. Na pewno nie będą miały nic przeciwko temu. Komisarz puścił ten komentarz mimo uszu, machnął ręką na swoich ludzi i wszyscy zaczęli się wspinać po schodach.

Na pierwszym piętrze ich oczom ukazał się rząd pokoi. Zajrzeli do każdego z nich i nie znaleźli nic dziwnego. Ot, zwykłe sypialnie i kilka schowków.

Komisarz Durand po raz kolejny tego dnia poczuł mrowienie na karku. Odwrócił głowę. Pokojówka układająca kwiaty w wazonie wpatrywała się w niego. Kiedy tylko napotkał jej wzrok szybko wróciła do swojej pracy. Od początku wizyty tutaj mężczyzna miał wrażenie, że cała służba zachowuje się tak, jakby chciała im coś powiedzieć, tylko nikt nie bardzo wiedział jak. Ukradkowe spojrzenia, niby to przypadkowe szturchnięcia, kiedy mijali się w drzwiach pokoi… I wszystko to, kiedy Madame Monnier była akurat zajęta rozmową, lub patrzyła w inną stronę. Z całą pewnością panowała tu dziwna atmosfera. A może po prostu nie często nie miał do czynienia z klasą wyższą.

Powoli wspięli się na drugie piętro. Korytarz nie różnił się prawie niczym od tego poniżej, oprócz jednego szczegółu. Jeden z pokoi był zamknięty na kłódkę.

W ciemnym pokoju.

Madame Monnier odmówiła otwarcia drzwi, twierdziła, że klucz zaginął bardzo dawno temu i ona sama już nie pamięta, co w tym pokoju się znajduje. Zapewne jakieś stare, porośnięte kurzem klamoty.

Zaczęli wyważać drzwi.

– Och! – Madame Monnier westchnęła ciężko i opadła niby mdlejąc na ozdobną kanapę znajdującą się w korytarzu.

Zawiasy puściły. W nozdrza uderzył policjantów zwalający z nóg smród. Pomieszczenie było zupełnie ciemne. Ktoś przedarł się po omacku na drugi koniec i po kilkuminutowej walce zdarł zasłony. Wtedy zobaczyli leżącą na łóżku kobietę – była to Blanche Monnier.

Blanche_Monnier,_1901
Blanche Monnier po odnalezieniu.

Jeden z policjantów w ten sposób opisywał jej odnalezienie:

‘Natychmiast rozkazaliśmy otworzyć okno. Nie było to łatwe, ponieważ ciemne zasłony były ciężkie od pokrywającego je kurzu. Aby odsłonić żaluzje musieliśmy wyrwać je z zawiasów. Kiedy tylko światło wpadło do pokoju zobaczyliśmy Madmoiselle Blanche Monnier. Jej głowa i ciało były niezdarnie przykryte brudnym kocem. Biedna kobieta leżała zupełnie naga na gnijącym materacu. Pokrywała ją skorupa utworzona z jej własnych nieczystości, kawałków mięsa, warzyw, ryb i zgniłego chleba. Były tam także skorupy ostryg, a robactwo biegało dookoła. Zupełnie nie dało się oddychać, smród unoszący się w powietrzu był tak straszny, że nie mogliśmy zostać w pokoju, aby go zbadać’.

Opowieść Blanche.

Blanche Monnier od razu została zabrana do szpitala, a Madame Monnier i jej syna Marcela aresztowano.

– Ona sama chciała! – Marcel próbował wyrwać się policjantom – Nikt jej nie zmuszał, żeby tam siedziała. Była wściekła na cały świat, wiedziała, że jeśli wyjdzie z pokoju, może narobić głupstw, dlatego kazała się zamknąć!

– Jak wspaniale znów odetchnąć świeżym powietrzem! – zachwyciła się Blanche, kiedy wyniesiono ją z domu.

blanche-monniers-news
Artykuł opisujący historię Blanche w jednej z francuskich gazet.

Już w szpitalu wszyscy byli ciekawi co stało się kobiecie, a ona nie miała nic przeciwko, aby o tym opowiadać.

Dwadzieścia pięć lat wcześniej, kiedy Blanche odmówiła porzucenia marzeń o poślubieniu swojego ukochanego i zagroziła ucieczką, matka postanowiła siłą zmusić ją do zmiany zdania. Dlatego też uwięziła ją w ciemnym pokoju o chlebie i wodzie do momentu, aż Blanche zdecyduje się zerwać zaręczyny. Jednak była ona nieugięta. Nieco później okazało się również, że mimo śmierci narzeczonego Blanche, Madame Monnier zdecydowała się nadal trzymać dziewczynę pod kluczem. Prawdopodobnie dlatego, że bała się, że córka opowie o tym, co zrobiła jej własna matka i kobietę spotkają nieprzyjemne konsekwencje.

Marcel Monnier i służba wiedzieli o rozgrywającym się w rezydencji dramacie, jednak jak twierdzili na przesłuchaniach byli zbyt przerażeni, aby to zgłosić. Do dzisiaj nie wiadomo kto przełamał zmowę milczenia. Uważa się, że mógł być to ktoś z rodziny, lub narzeczony jednej z pokojówek, który usłyszawszy o historii, nie dał rady o niej tak po prostu zapomnieć.

blanche-paper
Fragment artykułu opublikowanego w New York Times.

Historia Blanche została opublikowana przez New York Times 9 czerwca 1901 roku: ‘Czas mijał, a Blanche starzała się. Prawnik, którego tak bardzo kochała zmarł w 1885 roku. Przez cały czas dziewczyna była więziona w pokoju, karmiona resztkami ze stołu matki – o ile w ogóle cokolwiek dostała. Jej jedynym towarzystwem były ucztujące wokół jej łoża szczury. Ani jeden promień światła przez te lata nie przeniknął do jej samotnego lochu, a tego co wycierpiała nie można sobie wyobrazić.’

Madame Monnier zmarła na atak serca piętnaście dni po aresztowaniu.

Marcel, początkowo skazany na piętnaście lat więzienia, został zwolniony w uwagi na to, że jak twierdził nigdy fizycznie nie zmusił siostry do przebywania w zamkniętym pokoju.

z19168143V,Blanche-Monnier
Blanche Monnier w szpitalu psychiatrycznym.

Blanche została przyjęta do szpitala psychiatrycznego. Nigdy już nie powróciła do normalnego życia. W roku 1913 zmarła w szpitalu w Bois.

[1][2][3][4]

4 komentarze

  • CichyKaktus has written:

    Historie czyta się bardzo dobrze, a co najważniejsze – wcześniej się z nimi nie spotkałam! Dodaje bloga do ulubionych i czekam na więcej.
    Jeśli chodzi o Blanche Monnier – przerażające, że ludzie są zdolni do takich tortur na innym człowieku. Strach się bać, nie wiadomo kto w kręgu naszych znajomych i rodziny może być psychopatą.

    • ale.miton has written:

      Bardzo miło mi to słyszeć, dzięki!

      To prawda, Blanche przeżyła koszmar. Co jednak dla mnie jest najgorsze w tej historii to fakt, jak wiele osób wiedziało o tym co się dzieje i przymykało na to oko.
      Patrząc na inne zaginięcia, ciekawe też ile jest wśród nich podobnych przypadków.

  • Przemek has written:

    Ciekawie i przejrzyście opisane. Ciekawy blog.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *