Leah Roberts – Jeepem na zachód.

Kara razem z Nicole przeszukały pokój dziewczyny. Okazało się, że zniknęło wiele jej ubrań, co wskazywało na to, że Leah wyjechała gdzieś na kilka dni. Na szafce leżał też liścik z plikiem banknotów na miesięczny czynsz i opłaty. W notatce padły słowa ‘nie myślę o samobójstwie, wręcz przeciwnie’, wspominała też o Jack’u Kerouac’u, a całość podpisana była rysunkiem kota z Cheshire z ‘Alicji w Krainie Czarów’.

Leah Roberts.

Wiersze i sens życia.

Kiedy w 1998 Leah Roberts cudem wyszła cało z wypadku samochodowego – narodziła się na nowo. Była pewna, że umrze od momentu, w którym ujrzała pędzącą na nią ciężarówkę. Miała przebite płuco i potrzaskaną kość biodrową, jednak z pomocą lekarzy, po wielu tygodniach wymagającej rehabilitacji powróciła do pewnej sprawności. Dziewczyna miała wtedy dwadzieścia dwa lata.

Leah nie miała łatwego życia. Kiedy skończyła siedemnaście lat u jej ojca zdiagnozowano przewlekłą chorobę płuc. W wieku dwudziestu lat jej mama zmarła nagle na atak serca. Trzy lata później Leah, która studiowała wtedy język hiszpański i antropologię, miała przerwę w nauce i planowała wyjazd na Kostarykę. Wtedy odszedł jej ojciec. Dziewczyna postanowiła jednak nie rezygnować ze swoich planów i zgodnie z planem wyruszyła w podróż, która jak później twierdziła odmieniła jej życie. 

Po powrocie dziewczyna rzuciła studia, mimo iż zostało jej tylko pół roku do uzyskania dyplomu. Jej siostra Kara i brat Heath próbowali wyperswadować jej ten pomysł, jednak bez większego rezultatu. Leah zaczęła grać na gitarze, zajęła się fotografią oraz adoptowała kotkę, którą nazwała Bea. Zaczęła całe dnie spędzać w kawiarniach, gdzie zaprzyjaźniła się z ludźmi, mającymi podobne podejście do życia. Pisała wiersze, dyskutowała na temat sensu życia i marzyła o podróży na zachód, tak jak zrobił to Jack Kerouac, którego książki uwielbiała.

Szalona wyprawa.

Rankiem 9 marca 2000 roku Leah zadzwoniła do swojej siostry Kary. Nie rozmawiały o niczym konkretnym, jednak umówiły się na spotkanie w niedalekiej przyszłości. Nieco później dziewczyna obiecała swojej współlokatorce Nicole pomoc w opiece nad dziećmi następnego dnia wieczorem – w ten sposób sobie dorabiała.

Leah była znana ze swojego nieprzewidywalnego zachowania i podejmowania spontanicznych decyzji. Nicole nie była więc zdziwiona, kiedy po powrocie z pracy nigdzie nie było ani Leah, ani jej białego Jeepa Cherokee z 93’. Niestety dziewczyna nie pojawiła się też następnego dnia na umówioną opiekę, mimo obietnicy.

11 marca Kara i Heath nie mogąc skontaktować się z siostrą, zadzwonili do Nicole, jednak Leah wciąż nie było w domu. Wtedy współlokatorka zauważyła też, że zniknęła również jej kotka Bea.

13 marca Kara zgłosiła na policję zaginięcie siostry.

14 marca Kara razem z Nicole przeszukały pokój dziewczyny. Okazało się, że zniknęło wiele jej ubrań, co wskazywało na to, że Leah wyjechała gdzieś na kilka dni. Na szafce leżał też liścik z plikiem banknotów na miesięczny czynsz i opłaty. W notatce padły słowa ‘nie myślę o samobójstwie, wręcz przeciwnie’, wspominała też o Jack’u Kerouac’u, a całość podpisana była rysunkiem kota z Cheshire z ‘Alicji w Krainie Czarów’.

Fragment listu Leah (1)
Fragment listu Leah (2)

Kara miała pełnomocnictwa na wgląd w konta bankowe Leah, jeszcze z czasu, kiedy dziewczyna była na Kostaryce. Postanowiła więc przejrzeć billingi. 9 marca dziewczyna wybrała siedem tysięcy dolarów, po czym użyła karty do opłacenia pokoju w motelu w Memphis, Tennesee. Późniejsze transakcje wskazywały na to, że Leah podróżuje na zachód, wzdłuż drogi międzystanowej numer 40. Po zakupie benzyny 13 marca w Brooks, Oregon aktywność dziewczyny na koncie ustała.

Kara i przyjaciółka Leah, Sara Smith odwiedziły kawiarnie, do których Leah chadzała przed swoją podróżą. Poznały tam Jeannine Quiller. Dziewczyna opowiedziała im o fascynacji Leah książkami Jacka Kerouaca, oraz o planach powtórzenia jego podróży. Karze ulżyło, w końcu odkryła co zamierzała Leah, postanowiła więc spokojnie czekać na jej powrót.

Zamiast życzeń.

Kara była przekonana, że Leah zadzwoni do niej 18 marca, wtedy też dziewczyna kończyła dwadzieścia sześć lat. Otrzymała telefon, ale bynajmniej nie od siostry. W tym dniu policja zawiadomiła ją, że odnaleziono Jeepa Cherokee należącego do Leah.

Samochód Leah (1)
Samochód Leah (2)

Tego ranka para biegnąca wzdłuż Canyon Creek zauważyła ubrania porozwieszane na drzewach przy drodze. W lesie który leżał na dnie stromego nasypu za drzewami znajdował się poważnie uszkodzony samochód. W środku znajdowały się koce i poduszki, świadczące o tym, że ktoś spał w samochodzie już po wypadku. Znaleziono też klatkę dla kota i resztki karmy. Rzeczy osobiste dziewczyny takie jak paszport, prawo jazdy, książki, ubrania, gitara i płyty CD były porozrzucane po lesie. 2500$ w gotówce i biżuteria Leah między innymi pierścionek zaręczynowy jej matki, z którym się nie rozstawała znajdowały się w samochodzie, nie doszło więc do kradzieży. Znajdował się tam również bilet do kina na ‘American Beauty’ na 13 marca.

Canyon Creek.

Śledczy stwierdzili, że auto jechało około 64 km/h zanim zboczyło z drogi i spadło ze wzniesienia. Wnętrze samochodu było zabałaganione, jednak nie było tam krwi, ani niczego co mogłoby sugerować, że kierowca lub pasażer ucierpieli. Wydawało się, że podczas wypadku nikogo w środku nie było, a więc zdarzenie zostało ukartowane.

Kara i Heath przylecieli aby na własną rękę szukać dziewczyny. Odwiedzili centrum handlowe Bellis Fair, w którym Leah poszła do kina. Niedaleko miejsca Kara ujrzała restaurację, która od razu skojarzyła jej się z siostrą. Nie myliła się – pracownicy rozpoznali dziewczynę. Ponoć siedziała przy barze, a po obu jej stronach siedzieli mężczyźni. Rozmawiali oni o planach dziewczyny i o Jack Kerouacu.

Podejrzani zostali odnalezieni i przesłuchani. Jeden z nich twierdził, że Leah opuściłą restaurację sama, drugi zaś że wyszła z mężczyzną o imieniu Barry. Podał nawet jego opis policyjnemu rysownikowi.

Barry.

Kilka dni po odnalezieniu Jeep’a na komisariat policji zadzwonił mężczyzna twierdząc, że widział Leah. Podobno dziewczyna wyglądała na oszołomioną i spacerowała wokół stacji benzynowej niedaleko Seattle. Mężczyzna jednak spanikował i odłożył słuchawkę, zanim powiedział jak się nazywa.

Dopiero wiele lat później detektyw, który zajął się sprawą zdecydował się zajrzeć pod maskę samochodu. Okazało się, że jeden z przewodów był przecięty – umożliwiało to przyspieszanie bez użycia pedału gazu. To odkrycie potwierdziło fakt, że wypadek był upozorowany. Detektyw znalazł równiej odcisk palca pod maską i męskie DNA na odzieży Leah.

Leah Roberts.

Tajemniczy Barry nigdy nie został zidentyfikowany. Sprawa Leah Roberts do dzisiaj pozostaje niewyjaśniona.

[1] [2] [3] [4] [5]

Joan Risch – Pani domu.

Nadeszła szesnasta, czas kolacji. Jako, że Joan nie przyszła po Lillian, Barbara odesłała dziewczynkę samą do domu. Minutę później Lillian wróciła z płaczem.

– Dziecko co się stało? – zapytała Barbara schylając się do dziewczynki i wycierając jej łzy z policzków kciukami.

– Mamy nie ma – chlipnęła dziewczynka, po czym głośno pociągnęła nosem – I wszędzie jest czerwona farba!

Joan Risch.

Pani domu.

Joan Bard była ambitną młodą kobietą. 

Urodziła się w roku 1930 na Brooklynie w Nowym Jorku. Kiedy miała dziewięć lat, wraz z rodzicami przeprowadzili się do New Jersey. Zaledwie rok później zdarzyła się prawdziwa tragedia – rodzice dziesięcioletniej wtedy Joan zginęli w pożarze domu. To wydarzenie zostało w raportach policyjnych opisane jako podejrzane. Dziewczynka od tamtego czasu mieszkała z wujostwem, którzy ją adoptowali. Istnieją podejrzenia, że Joan mogła w dzieciństwie być wykorzystywane seksualnie. 

W wieku dwudziestu dwóch lat Joan ukończyła literaturę angielską i rozpoczęła pracę w wydawnictwie. Kobieta bardzo szybko awansowała z pozycji sekretarki na asystentkę redaktora. Swoją pracę kochała całym sercem, dlatego też jej przyjaciele byli bardzo zdziwieni kiedy po wyjściu za mąż za Martina Risch’a w 1956 porzuciła karierę na rzecz opieki nad domem i wychowaniu dzieci.

Joan z dziećmi.

Dni mijały, a Joan mimo, że była oddaną żoną i matką bardzo tęskniła za swoim dawnym życiem.

23 października 1961 państwo Risch bardzo mile spędzili wieczór. Ułożyli dzieci do snu, a później zjedli kolację i wypili butelkę wina w swoim domu przy ulicy Old Bedford. Następnego dnia Martin musiał wyjechać w delegację do Nowego Jorku.

24 października był dniem takim jak inne. Joan wstała tuż po wyjeździe Martina, ubrała się i razem z dziemi zjadła śniadanie. Później odprowadziła swojego dwuletniego syna Davida do sąsiadki Barbary Barker, a sama poszła wraz z czteroletnią córeczką Lillian do dentysty. Kiedy wróciła, odebrała synka, aby ułożyć go do popołudniowej drzemki, a córce pozwoliła pobawić się na podwórku przez siatkę z dzieckiem sąsiadów Douglasem Barker. 

Jakiś czas później zaprowadziła Lillian na podwróko do Douglasa i obiecała, że za chwilę wróci. Z jakiegoś powodu postanowiła nie mówić Barbarze, że zostawia u niej córkę. Było to przed godziną czternastą.

Po czternastej Barbara wyszła na chwilę przed dom i zobaczyła oszołomioną Risch, stojącą z czerwoną szmatką w ręce przy samochodzie, zaparkowanym na podjeździe.

Czerwona farba.

Nadeszła szesnasta, czas kolacji. Jako, że Joan nie przyszła po Lillian, Barbara odesłała dziewczynkę samą do domu. Minutę później Lillian wróciła z płaczem.

– Dziecko co się stało? – zapytała Barbara schylając się do dziewczynki i wycierając jej łzy z policzków kciukami.

– Mamy nie ma – chlipnęła dziewczynka, po czym głośno pociągnęła nosem – I wszędzie jest czerwona farba!

Barbara przeraziła się. Chwyciła Lillian za rękę i poszła z nią do domu Joan. Wszystkie ściany zachlapane były czerwoną mazią. Nie była to farba, a krew. Kobieta natychmiast wezwała policję.

Kuchnia w domu Joan (1)
Kuchnia w domu Joan (2)

Krew rozmazana w kuchni miała grupę ‘0’, dokładnie taką, jaką miała Joan Risch. Było jej więcej, jednak część została starta ręcznikami papierowymi i śpioszkami Davida. Telefon był wyrwany ze ściany i wrzucony do kosza. Na słuchawce widniał krwawy odcisk palca, a drugi taki sam odbity był na ścianie. W koszu, który został przesunięty z rogu na środek kuchni była też butelka po winie i kilka butelek po piwie. Książka telefoniczna leżąca na stole była otwarta na dziale ‘Telefony awaryjne’. Krzesło zostało przewrócone.

Ślady krwi biegły od pokoju dziecięcego do kuchni. David Risch leżał cały i zdrowy w swojej kołysce. Z kuchni krew ciągnęła się aż na podjazd i urywała przy samochodzie. Wnętrze auta i jego bagażnik były nią poplamione.

Martin Risch zawiadomiony przez policję o zdarzeniach natychmiast wrócił do domu. Wyjaśnił, że butelka po winie była tą samą, którą wieczór wcześniej osobiście wyrzucił do kosza. Nie miał jednak pojęcia skąd wzięły się butelki po piwie.

Odciski palca na słuchawce telefonu i na ścianie nie należały do Joan Risch i nigdy nie zostały zidentyfikowane.

Kilkoro świadków potwierdziło, że po godzinie piętnastej w dniu zaginięcia, oprócz samochodu państwa Risch, na podjeździe znajdował się również brudny, szaro – niebieski sedan. Znaleźli się też kierowcy, którzy tego dnia jechali po remontowanych odcinku Route 128. Widzieli oni trzymającą się za brzuch kobietę, po której nogach spływała krew. Żaden z nich nie zatrzymał się jednak, aby sprawdzić czy wszystko z nią w porządku.

Co stało się z Joan?

Joan Risch nigdy później nie była już widziana. Uczestnictwo Martina w zaginięciu żony zostało prawie natychmiast wykluczone. W toku śledztwa okazało się, że na kilka tygodni przed swoim zniknięciem kobieta wypożyczyła około dwudziestu pięciu książek związanych z niewyjaśnionymi morderstwami i zaginięciami. Mąż jednak opisał Joan jako zapaloną czytelniczkę powieści kryminalnych.

Wiele osób uważa, że Joan nie była w stanie spełnić się jako pani domu i cały czas tęskniła za swoją pracą. Był może kobieta upozorowała swoje własne zniknięcie. Z drugiej jednak strony wielu przyjaciół twierdziło, że była oddaną żoną i matką, ciężko więc było im uwierzyć, że mogłaby zostawić swoje dzieci bez słowa pożegnania.

Inna teorie mówi o tym, że Joan została zaatakowana we własnym domu i albo zmarła, albo oddaliła się i zapadła na amnezję, dlatego nigdy nie powróciła do domu.

Możliwe też, że w dniu zaginięcia Risch poddała się nielegalnej wtedy aborcji, podczas której coś poszło nie tak. To wyjaśnia wszystko – krew w kuchni, książkę telefoniczną otwartą na ‘Telefonach alarmowych’, idącą wzdłuż drogi kobietę ze strużkami krwi na nogach. Dlaczego jednak nigdy nie odnaleziono jej ciała?

Joan Risch, wycinek z gazety.

Martin Risch przez długi czas mieszkał w ich wspólnym domu wychowując dzieci. Później, kiedy jego posiadłość została przejęta przez miasto na rzecz parku, przeprowadził się nieopodal. Do swojej śmierci w 2009 roku miał nadzieję, że jego żona wróci do domu.

Sprawa Joan Risch do dziś dzień pozostaje otwarta.

Maura Murray – Ostatnia podróż.

Nic się pani nie stało? – zapytał mężczyzna, podchodząc do rozbitego samochodu. Za kierownicą siedziała młoda dziewczyna. Trzęsła się. Trochę z zimna, trochę ze strachu. Mężczyznę uderzył odór alkoholu, wydobywający się z wnętrza auta.

– N-n-nie… nie, nic mi nie jest dziękuję.

– Całe szczęście, zaraz zadzwonię na policję.

– Nie błagam, NIE – krzyknęła spanikowana. Zaraz jednak zmieniła ton głosu na spokojniejszy – Nie trzeba. Już wezwałam pomoc drogową.

Mężczyzna pokiwał głową, ale tylko udawał, że jej wierzy. Przecież w tym miejscu nie było zasięgu. Pożegnał się z dziewczyną, wrócił do domu i wykręcił 911.

Maura Murray

Kilka rozbitych aut.

Maura Murray urodziła się 4 maja 1982 roku jako czwarte dziecko Freda i Laurie Murray. Mimo, że jej rodzice rozwiedli się, kiedy dziewczynka miała sześć lat, jej wychowanie opierało się na konserwatywnych, irlandzko – katolickich fundamentach.

Dziewczyna przed lwią część swojego życia zmagała się z bulimią. Niestety, w rodzinie nie mogła znaleźć wsparcia.

– Nie rozumiem po co to jesz – naśmiewały się z niej siostry – I tak zaraz wszystko wyrzygasz.

Maura od najmłodszych lat miała zacięcie sportowe – biegała w szkolnej reprezentacji, co sprawiało radość jej ojcu.

Maura i jej ojciec Fred.

Kiedy ukończyła liceum została przyjęta do prestiżowej szkoły West Point w Nowym Jorku, gdzie studiowała inżynierię chemiczną. Tam poznała swojego chłopaka, Billy’ego Rauscha. Mimo, że była dobrą uczennicą nie stroniła od kłopotów. Pewnego razu otrzymała naganę za kradzież kosmetyków wartych pięć dolarów.

Maura i Billy.

Maura nie wytrzymała szkoły życia, jakim było West Point, a być może chciała uniknąć usunięcia ze szkoły za kradzież. W każdym razie po trzech semestrach przeniosła się na Uniwersytet Massachusetts w Amherst do szkoły pielęgniarskiej. Ona i Billy zdecydowali, że pozostaną w związku na odległość. Żadne z nich nie było święte, oboje mieli kogoś na boku.

Na UMass dziewczyna znów zadarła z prawem, przez kilka dni zamawiając jedzenie na numer karty kredytowej skradziony jednemu z kolegów. Dostała za to wyrok trzech miesięcy w zawieszeniu, który za dobre sprawowanie miał zostać wykreślony z jej akt w przyszłości.

Zdjęcie Maury do policyjnej kartoteki.

Maura dorabiała sobie pilnując recepcji na kampusie, przeważnie w godzinach nocnych.

5 lutego podczas swojej zmiany otrzymała dwa telefony. Pierwszy z nich o 22:40 był od jej siostry Kathleen. Ponoć rozmawiały głównie o kłopotach Kathleen z narzeczonym.

O 1 w nocy dziewczyna połączyła się z numerem prywatnym. Około 1:20 wróciła jej przełożona i zastała dziewczynę kompletnie rozbitą i przerażoną. 

– Moja siostra – tylko to Maura potrafiła z siebie wydusić.

Przełożona odesłała ją do pokoju w akademiku, jednak nie chciała, żeby dziewczyna została w takim stanie sama. Maura zapewniła ją, że zajmie się nią współlokatorka. Było to kłamstwem, ponieważ dziewczyna mieszkała sama.

Co ciekawe trzydzieści minut przed pojawieniem się przełożonej dziewczyny, czyli dziesięć minut przed anonimowym telefonem na kampusie zdarzył się wypadek. Ktoś uderzył w ucznia Petrita Vasi’ego, powodując u niego ciężkie obrażenia głowy, których skutki towarzyszą mu po dziś dzień. Istnieje teoria, która mówi, że Maura miała coś wspólnego z wypadkiem, jednak nie istnieją żadne wskazujące na to dowody.

7 lutego 2004 roku do Amherst przyjechał ojciec Maury z zamiarem zakupu dla niej nowego auta. Pojechali razem oglądać używane samochody. Później udali się na obiad wraz z przyjaciółką dziewczyny, Kate.

Po obiedzie Fred podrzucił dziewczyny do sklepu z alkoholem, a później pojechali do motelu Quality Inn, gdzie nocował. Pozwolił Maurze pożyczyć swoją nową Toyotę Corollę, aby mogła wraz z koleżanką pojechać na imprezę do akademika. Było to około godziny 22:30. 

Po imprezie Maura miała wrócić do swojego pokoju w akademiku, jednak tak się nie stało. Domówkę opuściła o 2:30. Niektórzy twierdzą, że wyszła z mężczyzną, inni mówią, że sama. Pojechała w stronę motelu, gdzie przebywał jej ojciec, aby oddać mu samochód. Po drodze spowodowała kolizję na Route 9 w Hadley, w wyniku której samochód został doszczętnie zniszczony. Nie jest pewne, czy Maura została poddana testom na trzeźwość. Policjant spisał zdarzenie i odwiózł Maurę do Quality Inn.

Fred twierdzi, że nie wiedział, że Maura przyjechała do motelu. O 4:45 Maura wykonała z jego telefonu połączenie do Billy’ego, chcąc opowiedzieć mu o rozbitym samochodzie.

W niedzielę Fred wypożyczył samochód, podrzucił Maurę z powrotem na kampus i sam ruszył do domu do Connecticut. Ustalili, że o rozbitym samochodzie i odszkodowaniu porozmawiają na spokojnie w poniedziałek wieczór. Dziewczyna miała do tego czasu załatwić formularze powypadkowe, które razem mieli wypełnić.

9 lutego, dzień zaginięcia.

• 12:00 – Maura wyszukuje mapę z drogą prowadzącą do Berkshires i Burlington w Vermoncie. 

• 13:00 – Maura pisze e-maila do Billy’ego: ‘Przepraszam, że nie odbierałam telefonu, ani nie odpisywałam na sms-y, nie miała ochoty z nikim rozmawiać. Zadzwonię później.’

• 13:08 Maura dzwoni do New Hampshire Condo Association w sprawie rezerwacji pokoju w Bartlett, gdzie wcześniej miała zwyczaj jeździć z rodziną. Pokoju nie udaje jej się zarezerwować. 

• 13:13 – Maura dzwoni do znajomego ze studiów, treść rozmowy nie jest znana

• 13:24 – Maura pisze e-maila do swojego szkolnego przełożonego, zawiadamiając, że z uwagi na ‘nagłą śmierć w rodzinie’ nie pojawi się na zajęciach przez tydzień. Później okazuje się, że żadnej śmierci w rodzinie nie było.

• 13:40 – Maura dzwoni do Vermont, sprawdzając informacje na temat hoteli w Stowe. Pakuje wszystkie swoje rzeczy do pudeł, łącznie z obrazami i zdjęciami ze ścian. Część z nich zabiera ze sobą do samochodu, między innymi swoje zeszyty i tabletki antykoncepcyjne. Wśród rzeczy pozostawionych w pokoju znajduje się wydrukowany rozpaczliwy e-mail do Billy’ego wytykający mu zdradę.

• 14:00 – Maura dzwoni do Billy’ego, nagrywając mu się na sekretarkę: ‘Porozmawiamy później’.

• 15:30 – Maura wyjeżdża z akademika swoim Saturnem z roku 1995. 

• 15:40 – Maura zatrzymuje się przy bankomacie i wybiera z niego 280$. 40$ wydaje w pobliskim sklepie na alkohol, między innymi Bailey’s Irish Cream, Kahlua, wódkę i karton wina Franzia. Nagranie z obu kamer potwierdza, że była wtedy sama.

Maura przy bankomacie – nagranie z kamery (1)
Maura przy bankomacie – nagranie z kamery (2)

• 16/17 – Maura opuszcza Amherst zmierzając na północ na drogę międzystanową nr 19 do Vermont. Wycieczka wygląda na spontaniczną, ponieważ nikomu się z niej nie zwierzyła.

• 19:30 – kierowca autobusu zauważa samochód rozbity o drzewo. Za kierownicą siedzi Maura.. Mężczyzna chce wezwać policję, jednak Maura powstrzymuje go, twierdząc, że już zadzwoniła po pomoc drogową. Jest to kolejne kłamstwo Maury, pomoc drogowa nie odnotowała połączenia o tym zdarzeniu. Mężczyzna przeczuwa, że dziewczyna mija się z prawdą, ponieważ w tym miejscu nie było zasięgu. Wraca więc do domu i zadzwonił na 911. Kiedy wrócił na miejsce dziewczyny już nie było.

Zdarzenie widzi również kobieta mieszkająca po sąsiedzku. Usłyszała wypadek i przybiegła do okna zobaczyć, co się stało. Ujrzała samochód i miała wrażenie, że na miejscu pasażera ktoś siedzi, paląc papierosa. Kobieta również dzwoni na policję.

• 19:46 – oficer z Haverhill przyjeżdża na miejsce zdarzenia. Zastaje tam jedynie opuszczony samochód. Wnętrze samochodu jest zabałaganione i oblane winem. Całe auto cuchnie. Znajduje tam kartę pomocy drogowej z nazwiskiem Maury, mapę do Burlington w Vermont, ulubioną maskotkę dziewczyny oraz książkę ‘Not without peril – 150 years of Misadventure on the Presidential Range of New Hampshire’, opowiadającej o samotnej wyprawie w góry. W rurze wydechowej znajdowała się szmata. Niestety po Maurze nie ma śladu. Zniknęło również kilka butelek zakupionego alkoholu.

• 20:30 – mężczyzna wracający do domu z pracy zauważa młodą osobę na Route 112. Było to 4 – 5 mili od miejsca wypadku. Ta informacja dotarła jednak do policji dopiero trzy miesiące po wypadku.

Śledztwo.

Fred Murray, odsłuchawszy sekretarkę w swoim telefonie dowiedział się o zaginięciu córki, oraz o znalezieniu jej samochodu. Kiedy zadzwonił na posterunek policji, dowiedział się, że jeśli dziewczyna nie zostanie odnaleziona do następnego poranka, rozpoczną oficjalne poszukiwanie. Nie było to pocieszające, szczególnie z uwagi na to, że temperatura wahała się wtedy od trzech stopni Celsjusza w dzień do minus siedmiu w nocy.

W czasie zaginięcia Maury, jej chłopak Billy Rausch otrzymał dziwny telefon. Myślał, że to Maura szlocha do słuchawki. Później okazało się jednak, że telefon był zarejestrowany na Czerwony Krzyż. Do dzisiaj nie wiadomo kto i dlaczego wykonał telefon,

Śledztwo zostało otwarte następnego dnia. Włączyło się w nie również FBI. Fred bardzo chciał zobaczyć auto córki, jednak nie dostał na to pozwolenia. Powiedział więc policji, że Maura włożyła szmatę w rurę wydechową za jego radą. Ponoć miało to poprawić działanie starego samochodu.

Ojciec Maury wziął udział w CNN’s American Morning, prosząc o jakiekolwiek informacje na temat córki. Później wystąpił również w Montel Williams Show, który to program miał milionową oglądalność. Niestety, żadne z tych działań nie przyniosło żadnego rezultatu.

Fred w programie Montel Williams Show.

Psy tropiące złapały trop Maury około 100 yardów od porzuconego samochodu, jednak zapach nagle urywał się w nic nie znaczącym miejscu. W każdy weekend Fred wracał do Haverhill i na własną rękę szukał Maury, dopóki policja nie poinformowała go o oficjalnych zażaleniach zgłaszanych na niego przez mieszkańców.

Rozbite auto Maury.
Drzewo, w które uderzyła Maura.

Nie wiadomo co tak naprawdę stało się z Maurą. Bardzo popularna jest teoria jakoby dziewczyna uciekła i zaczęła nowe życie gdzie indziej, przykładowo w Kanadzie. Ludzie twierdzą też, że zamarzła, została zamordowana, lub popełniła samobójstwo w gęstych lasach Massachusetts. Najpopularniejsza jest jednak opinia, że Maura wsiadła do samochodu kogoś znajomego, lub mieszkańca, który zaproponował, że podrzuci ją do celu jej podróży. To wyjaśniałoby dlaczego psy nagle straciły trop.

Starsza siostra Maury Julie twierdzi, że rozmawiała z dziewczyną tuż przed zaginięciem. Rozmawiały wtedy o jej zbliżającej się wycieczce na plażę Myrtle w czasie przerwy wiosennej, co miałoby wykluczyć samobójstwo. Na pytanie dlaczego mogłaby pojechać tamtego dnia do Vermont, Julie odrzekła

– Być może chciała pobyć chwilę sama, oczyścić głowę… Ale to dziwne, że pojechała tam sama.

Ojciec Maury Fred sądzi, że dziewczynie przydarzyło się coś złego. Twierdzi, że ktoś musiał porwać ją z drogi w nocy i zabić. Ma wrażenie, że Maura chciała wyjechać, ponieważ coś trapiło ją w tamtym czasie.

8 lutego 2012 roku youtuber o nazwie 112dirtbag zaczął wrzucać niepokojące filmiki. Jeden z filmików ukazywał śmiejącego się maniakalnie mężczyznę z podpisem ‘Happy Aniversary’, inny przedstawiał rachunek za motel z dnia zaginięcia Maury. Jego nazwa również nawiązywała do zaginionej – dziewczyna zniknęła na Route 112, a jej ojciec określił osobę, która ją porwała jako śmiecia (ang. dirtbag). 

W lutym 2019 roku Fred Murray ogłosił nowy trop w sprawie. Udało mu się uzyskać dostęp do domu sąsiadującego z miejscem zdarzenia. Śledczy wraz z psami tropiącymi przeszukali dom i piwnicę, jednak ku rozczarowaniu rodziny i przyjaciół Maury nie znaleziono po niej  śladu.

Maura Murray.

Do dzisiaj nie wiadomo kto spowodował wypadek na kampusie w 2004 roku, z kim Maura rozmawiała dzień przed swoim zaginięciem, dlaczego Billy Rausch otrzymał telefon z Czerwonego Krzyża, oraz co stało się z Maurą Murray.

[1] [2] [3] [4] [5]

Brian Shaffer – Ugly Tuna Saloona.

Pewnego ciepłego wrześniowego wieczora Alexis rozpoczęła swój rytuał. Włączyła ostatnio wybierane połączenia i wybrała kontakt ‚Brian’ Przyłożyła słuchawkę do ucha. Łzy pojawiły się w jej oczach. Czekała na automatyczną sekretarkę i niski głos: ‚Cześć, tu Brian, wiesz co robić’.

Jednak tym razem nie usłyszała głosu Briana. Usłyszała długi sygnał, zwiastujący połączenie. Zaparło jej dech w piersi. Przecież minęło już siedem miesięcy, jak to możliwe? Usłyszała jeszcze dwa sygnały, po czym niski, męski głos powiedział: ‚Cześć, tu Brian…’.

Brian Shaffer.

Pierwszy dzień wolności.

– Stary, przykro mi, ale dzisiaj nie dam rady – powiedział nieco zakłopotany Derek Shaffer do swojego brata Briana. Było mu głupio, ponieważ umówił się z nim na ten wieczór już kilka dni temu. Mieli skoczyć na piwo, albo kilka, posłuchać muzyki na żywo, zrelaksować się… Jednak kłótnia z Maurin odebrała mu ochotę na cokolwiek. Jedyne o czym marzył to założyć kapcie, wywalić nogi na stół i oglądać telewizję.

– Jasne rozumiem. Nie ma sprawy – odrzekł Brian. Był trochę rozczarowany. Miał nadzieję uczcić zakończenie semestru, i chciał to zrobić właśnie z Derek’iem. Ale spokojnie, będzie jeszcze wiele okazji – To trzymaj się i na razie – dodał i rozłączył się.

Derek Shaffer.

31 marca 2006 roku, dwudziestosiedmioletni student medycyny Brian Shaffer rozpoczął przerwę wiosenną. Był wykończony, kilka ładnych tygodni przygotowywał się do egzaminów na Ohio State University College of Medicine. Wszystkie zdał śpiewająco, jednak było to okupione wieloma nieprzespanymi nocami i hektolitrami wypitej kawy.

Nie czuł się najlepiej, ale nie zamierzał pozwolić, aby cokolwiek zepsuło mu dzisiejszy dzień.

Najpierw umówił się z tatą Randy’m na obiad. Po śmierci mamy Renee często spędzali ze sobą czas. Początkiem marca po długiej walce z mielodysplazją, jedną z form raka szpiku kostnego, Renee zmarła. To właśnie choroba matki skłoniła Brian’a do studiowania medycyny. Nie mógł narzekać, studia szalenie go interesowały, jednak jego skrytym marzeniem było założyć zespół i grać jak Jimmy Buffer, albo Eddie Vedder, których był wielkim fanem. Miał nawet tatuaż ukazujący logo z płyty ‘Alive’ zespołu Pearl Jam.

– Synu, nie wyglądasz najlepiej – zmartwił się Randy patrząc na podkrążone oczy Briana. Nie sądził, żeby dzisiejsze wyjście na imprezę było najmądrzejszym pomysłem, jednak chłopak tak ciężko pracował – kto jak kto, Brian zasłużył dzisiaj na odrobinę rozrywki.

Od lewej: Derek, Brian i Renee Shaffer
.
Od lewej: Renee, Brian i Randy Shaffer.

Po obiedzie z tatą Brian zadzwonił do swojej dziewczyny Alexis Waggoner. Alexis pojechała spędzić trochę czasu z rodzicami, ponieważ wraz z Brianem w poniedziałek wylatywali na romantyczny wyjazd do Miami. Prawdę mówiąc młody mężczyzna zamierzał oświadczyć się jej na tym właśnie wyjeździe. I miał wielką nadzieję, że dziewczyna niczego się nie domyśla.

Oczywiście, domyślała się. Brian powiedział, że ją kocha, ona odpowiedziała tym samym i rozłączyli się.

Brian i Alexis.

Następnie Brian wybrał jeszcze jeden number.

– Dobra Clint, 21 w Ugly Tuna Saloona – powiedział Brian do słuchawki. Clint, a właściwie William Florence, był jego nieodłącznym towarzyszem imprez. Kiedy nikt nie miał czasu, Clint był zawsze gotów ruszyć w miasto. Był dobrym przyjacielem.

Brian i Clint.

Brian wykąpał się, ogarnął i wyszedł z domu.

Ugly Tuna Saloona.

Ugly Tuna Saloona było barem serwującym owoce morza i podłe piwo. Było to miejsce bardzo popularne wśród studentów. Znajdowało się na drugim piętrze kompleksu South Campus Gateway na High Street.

Ugly Tuna Saloona (1)
Ugly Tuna Saloona (2)

Brian i Clint nie zabawili tam długo. Noc mijała, a oni wędrowali od baru do baru. Aż w końcu natknęli się na przyjaciółkę Clinta, Meredith Reed. Zaproponowała ona powrót do Ugly Tuna Saloona, gdzie miał się odbyć koncert na żywo. Mężczyźni zgodzili się ochoczo, byli już trochę wstawieni, a po za tym uwielbiali muzykę na żywo. Meredith zabrała ich do auta i razem wrócili do Ugly Tuna Saloona.

Wypili jeszcze po piwie i kilka szotów tequili. Brian zobaczył dwie koleżanki ze studiów, i mówiąc do swoich towarzyszy, że za chwilę wróci, poszedł zamienić z nimi kilka słów.

Około 2 w nocy Clint i Meredith chcieli już wracać do domu. Niestety, nigdzie nie mogli znaleźć Briana, nie udało im się też do niego dodzwonić. Nie był to pierwszy raz, kiedy Brian wymykał się z imprezy ‘po angielsku’ i odnajdywał następnego dnia w swoim mieszkaniu. Było to wkurzające, ponieważ przyjaciele martwili się o niego, jednak z czasem zaczęli to akceptować.

Clint i Meredith nie znalazłszy Briana w barze pojechali do domów.

Dziewczyna Briana Alexis i jego ojciec Randy próbowali się z nim skontaktować cały weekend. Bezskutecznie. Alexis pojechała nawet sprawdzić jego mieszkanie. Jego samochód stał zaparkowany w zwykłym miejscu, a wnętrze kawalerki wyglądało zupełnie normalnie.

Alexis i Randy postanowili poczekać do poniedziałku. Mieli nadzieję, że Brian zatrzymał się u kogoś znajomego, a brak kontaktu z nim jest wyjątkowo niestosownym żartem na prima – aprilis.

W poniedziałek pełna nadziei Alexis pojechała na lotnisko. Wyobrażała sobie Briana pojawiającego się przy bramkach i krzyczącego ‘prima – aprilis!’, zastanawiała się, czy złościć się na niego, czy też uściskać go ze szczęścia, że nic mu nie jest.

Niestety, ich samolot do Miami odleciał, a Brian nie pojawił się. Zapłakana Alexis zadzwoniła do Randy’ego i oboje pojechali na policję zgłosić zaginięcie mężczyzny.

Monitoring.

Policja od razu otworzyła śledztwo. Poszukiwania rozpoczęli od Ugly Tuna Saloona, gdzie Brian był widziany po raz ostatni. Sprawa wyglądała na prostą do rozwiązania, bar, a także okoliczne lokale miały zainstalowany monitoring. Założenie, że kroki mężczyzny będą na nim uwiecznione, wydawało się jak najbardziej prawidłowe.

O 1:15 w nocy kamery zarejestrowały Briana, Clint’a i Meredith wjeżdżających ruchomymi schodami na drugie piętro, gdzie znajdowało się Ugly Tuna Saloona. O 1:55 Brian rozmawiał przy schodach z dwiema koleżankami, po czym wrócił do baru. Po 2 w nocy Clint i Meredith opuścili bar. Policjanci przejrzeli nagrania ze wszystkich kamer w okolicy, jednak żadna z nich nie zarejestrowała Briana wychodzącego z baru. 

Brian uchwycony na monitoringu (1)
Brian uchwycony na monitoringu (2)
Brian uchwycony na monitoringu (3)

Zaczęto podejrzewać, że Brian opuścił bar wyjściem dla robotników – kilka lokali było w tamtym momencie w remoncie. To wyjście jednak nie było szerzej znane gościom baru. Ponadto policja stwierdziła, że przebycie tej drogi nie było łatwe dla osoby trzeźwej, a co dopiero dla pijanej. Niejasne było także dlaczego mężczyzna miałby porzucić swoich przyjaciół i wyjść w ten sposób.

Policja wraz z psami tropiącymi przeszukała okolicę, sprawdzili wszystkie ślepe uliczki oraz śmietniki. Nigdzie nie znaleźli śladu Briana. Rozwieszono plakaty ze zdjęciem mężczyzny. Niestety, nikt nie zadzwonił.

Plakat ogłaszający zaginięcie Briana.

Randy Shaffer postanowił skorzystać z pomocy jasnowidza. Stwierdził on, że ciało Briana znajduje się w wodzie. Randy i Derek, wraz z grupą ochotników spędzili wiele godzin na przeszukiwaniu brzegów rzeki Olentangy, która przepływała przez kampus, w odległości jednej mili od jego mieszkania. To także, nie przyniosło żadnych rezultatów. 

Prawie wszyscy, którzy tej nocy widzieli Briana zostali poddani testom na wariografie. Jedyną osobą, która nie wyraziła na to zgody był Clint. Przyjaciel zaginionego od razu też wynajął prawnika. Nie jest to jednak aż tak dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że skuteczność tego urządzenia wynosi 85% w przypadku potwierdzenia winy osoby winnej i 65% w przypadku sprawstwa osoby niewinnej. Ponadto już na pierwszym przesłuchaniu Clint powiedział policji wszystko co wiedział, na temat tamtej nocy i Briana.

Trzy sygnały.

Przez następne siedem miesięcy Alexis dzwoniła na wyłączony telefon Briana, po to tylko, aby usłyszeć jego głos nagrany na automatyczną sekretarkę. Pewnej wrześniowej nocy automatyczną sekretarkę poprzedziły trzy długie sygnały, zupełnie jakby ktoś włączył telefon. Rozbudziło to nadzieje Alexis i rodziny Briana na nowo. Firma Cingular, operator numeru zaginionego mężczyzny, twierdzi, że połączenie było błędem systemu. Jego lokalizacja nie mogła być dokładnie określona, przez brak włączonego GPSa. Wiadome było jedynie, że odebrała go wieża w Hilliard, czternaście mil na północny – zachód od Columbus.

Niektórzy twierdzą, że Brian istotnie nigdy nie opuścił Ugly Tuna Saloona. Został w nim zamordowany, a jego ciało wmurowano w ścianę. Wiele osób odwiedzających bar skarży się na nieprzyjemny zapach, jaki się tam unosi. Czy może to być zapach rozkładającego się ciała Briana?

Być może mężczyźnie idąc wyjściem dla robotników przydarzył się nieszczęśliwy wypadek? Zginął na budowie, a właściciele Ugly Tuna Saloona, obawiając się sprawy w sądzie z uwagi na nieodpowiednio zabezpieczone przejście, pozbyli się ciała?

Niektórzy o zamordowanie Briana oskarżają seryjnego mordercę Smiley Face Killer. Istnieje możliwość, że Brian, najpierw wyszedł wyjściem dla robotników (dlatego nie został zarejestrowany przez kamery), a później natknął się na zabójcę przy rzece Olentangy.

Być może mężczyzna pijany szedł wzdłuż rzeki, potknął się i utonął? Jeśli to prawda, to co w takim razie stało się z ciałem?

Istnieje też możliwość, że po śmierci matki Brian, będąc w depresji popełnił samobójstwo lub wyjechał, chcąc zacząć wszystko od nowa. Wiedzieć miał o tym jedynie Clint, co wyjaśniałoby jego odmowę we wzięciu udziału w teście na wykrywaczu kłamstw. Druga możliwość jest jednak mało prawdopodobna biorąc pod uwagę jego silną więź z rodziną oraz dziewczyną Alexis.

Pogrzeb i co dalej.

We wrześniu 2008 roku podczas wichury w Ohio Randy’ego Shaffera przygniotło drzewo. Mężczyzna zginął na miejscu. Po jego pogrzebie w internetowej księdze z kondolencjami pojawił się wpis ‘Dla taty, kocham Brian (U.S. Virgin Islands)’. Policja zbadała ten trop i okazało się, że wpis został zamieszczony z publicznego komputera we Franklin, Ohio. Prawdopodobnie był to więc jedynie okrutny żart.

Brian Shaffer.

Brian Shaffer nigdy nie został odnaleziony. Jego brat Derek do dzisiaj ma nadzieję, na rozwiązanie sprawy.

Alexis Waggoner ułożyła sobie ponownie życie i obecnie jest szczęśliwą żoną i matką dwójki dzieci.

Alexis Waggoner wraz z rodziną.

Jest przekonana, że Brianowi stało się coś złego, ponieważ był zbyt dobrym człowiekiem żeby z własnej woli zniknąć z życia swojej rodziny.

Na jednym z koncertów Pearl Jam, Eddie Vedder opowiedział o Brianie i zachęcił do udzielenia jakichkolwiek informacji na jego temat.

Eddie Vader opowiada o Brianie na jednym z koncertów Pearl Jam.

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7]

Laureen Rahn – Sama w domu.

Włącznik światła pstryknął, jednak nic się nie stało. Czy miała takiego pecha i wszystkie żarówki na klatce schodowej wypaliły się w jednym momencie?

Judith zaczęła wspinać się po schodach. Stopień po stopniu, kurczowo trzymała się poręczy. Czuła niepokój. Kiedy wreszcie dotarła do drzwi, szybko włożyła klucz do zamka, ale ten nie chciał się przekręcić. Kobieta pociągnęła za klamkę. Drzwi do jej mieszkania były otwarte.

Laureen Rahn.

Wiosenna przerwa.

– Mamo, mamo! Ale proooszę! Proszę, proszę, proszę! – jęknęła błagalnie Laureen, składając dłonie jak do modlitwy.

Nowy partner jej mamy Judith, Mike był tenisistą i postanowił zabrać swoją ukochaną i jej córkę na jeden z organizowanych przez jego szkołę turniejów. Często organizował im takie wyjścia. Początkowo Laureen z radością oglądała mecze, jednak z każdym kolejnym coraz bardziej traciła zainteresowanie.

Tego dnia dziewczyna zaczęła swoją wiosenną przerwę i bardzo chciała zostać w domu.

– No dobrze, już dobrze! – ustąpiła w końcu Judith. Miała mieszane uczucie co do zostawienia córki samej w mieszkaniu. Ale ostatecznie, dziewczyna miała już czternaście lat, a ponadto na zakończenie semestru otrzymała same dobre stopnie. Należała jej się nagroda.

A ona i Mike będą mieli wreszcie trochę czasu dla siebie.

Sami w domu.

26 kwietnia 1980 roku, Laureen Rahn została sama w swoim mieszkaniu w New Hampshire. Niewiele myśląc zadzwoniła do Bryana i Alice.

– Tak tak, chata wolna. Wbijajcie – rzuciła do telefonu i z niecierpliwością wyczekiwała przyjścia przyjaciół ze szkoły. Mieli przynieść kilka butelek piwa i wino, które udało im się zdobyć. Fajnie będzie się razem napić i pooglądać telewizję.

Trójka przyjaciół siedziała na kanapie komentując programy i śmiejąc się ze szkolnych znajomych w najlepsze. Gdzieś koło północy na klatce schodowej rozległy się kroki. Bryan poderwał się szybko z kanapy i gorączkowo zaczął ubierać buty. Jeśli mama koleżanki zobaczy go tu w środku nocy, w dodatku wstawionego – będzie afera. 

Laureen zaprowadziła go szybko do tylnego wyjścia.

– Na razie – szepnęła jeszcze Laureen przez szparę w drzwiach, zanim je zatrzasnęła. Nienaoliwiony zamek szczęknął, kiedy przekręciła klucz.

Laureen i Alice szybko posprzątały butelki i czekały. Bryan niepotrzebnie uciekał. Kroki na klatce z pewnością nie należały do Judith. Dziewczyny odetchnęły z ulgą i wróciły do świętowania chwili oddechu od szkoły.

Jakiś czas później uznały, że już dość. Były zmęczone i trochę pijane – najwyższa pora, żeby iść spać.

Otwarte drzwi.

Judith Rahn wróciła do domu około godziny 1:15. Na klatce schodowej było zupełnie ciemno, mimo że w oknach mieszkań było jasno. Kobieta spróbowała kilka razy zapalić światło, jednak bez większego rezultatu. Zaczęła się więc prawie po omacku wspinać po schodach do swojego mieszkania. Ciarki przechodziły ją po plecach.

Dotarła do swojego mieszkania. Prawie od razu spostrzegła, że drzwi nie są zamknięte na klucz. Kiedy tylko weszła do środka, przekręciła łucznik i pobiegła sprawdzić drugie wejście. Tylne drzwi były uchylone. Judith wiedziała już, że coś jest nie tak. W tym momencie chciała tylko wiedzieć, czy z jej córką wszystko w porządku. Weszła do jej pokoju. Na szczęście Laureen cała i zdrowa spała w swoim łóżku. Kobieta odetchnęłą z ulgą.

– Ah, ta Laureen – pomyślała – Jak zawsze roztrzepana – Judith ze spokojem w sercu przebrała się i położyła się spać.

Gdzie jest Laureen?

O godzinie 3:45 ze snu wyrwała ją Alice. Była cała we łzach. Chciała wyjść z mieszkania, ale nigdzie nie mogła znaleźć Laureen. Tak, to właśnie ona spała w jej łóżku. Laureen powiedziała, że równie dobrze może położyć się na kanapie. Jednak kanapa była pusta, a tuż obok niej leżała torebka dziewczyny, jej ubrania oraz nowiusieńkie trampki.

Judith od razu zgłosiła zaginięcie córki. Mimo, że nie brakowało żadnych jej ubrań, policja uznała, że dziewczyna najzwyczajniej w świecie uciekła, jednak jako że miała ona dopiero czternaście lat, rozpoczęli poszukiwania.

Rano okazało się, że wszystkie żarówki na klatce schodowej zostały wykręcone.

Po trzech tygodniach nieudanego śledztwa władze doszły do jednego wniosku – Laureen rzeczywiście wyszła z mieszkania z własnej woli, jednak z zamiarem powrotu. Coś jednak zmieniło te plany.

Być może Laureen wyszła z mieszkania spotkać się z kolegą, który wcześniej opuścił mieszkanie? Może właśnie wtedy została porwana? Może nie mogła spać i poszła na spacer? Dlaczego jednak nie wzięła swoich ubrań, ani butów? Może została zamordowana? Dlaczego żarówki zostały wykręcone? Może ktoś przyszedł do mieszkania i porwał dziewczynę? A ciemna klatka schodowa sprzyjała uniknięciu świadków? Jeśli tak, to dlaczego koleżanka nic nie słyszała?

W szkole mówiło się, że Laureen marzyła o zostaniu aktorką. Być może tego wieczora miała spotkać się z kimś kto zaoferował jej karierę, ale tak naprawdę zaplanował ją uprowadzić?

Przez sześć miesięcy nie pojawił się żaden ślad, który mógłby naprowadzić policję na ślad Laureen.

Telefony i motele.

1 października 1980 roku Judith przeglądała wyciągi swoich kart kredytowych i zauważyła, że na jej koszt zostały przeprowadzone trzy rozmowy telefoniczne z motelu w Santa Monica w Kaliforni. Ktoś dzwonił do motelu w Santa Ana i na linię pomocy seksualnej dla nastolatków, prowadzonej przez chirurga plastycznego. Było to w lipcu 1980 roku, czyli trzy miesiące po zaginięciu Laureen.

Ta informacja zdziwiła Judith, ponieważ ani ona ani Laureen nie miały rodziny ani przyjaciół w Kaliforni. Policja podążyła tym śladem. Wspomniany wcześniej chirurg plastyczny, który odebrał telefon Laureen, zaprzeczył jakoby takie zdarzenie miało miejsce latem 1980 roku.

Sprawa stała się jeszcze bardziej tajemnicza, kiedy Judith zaczęła otrzymywać telefony. Dzwoniły one około 3 i 4 w nocy, jednak kiedy podnosiła słuchawkę nikt się nie odzywał. Interesujący jest fakt, że mniej więcej o tej porze matka zgłosiła zaginięcie córki. Telefon dzwonił również w każdy dzień świąt Bożego Narodzenia. Ostatecznie Judith zmieniła swój numer i trwająca latami tortura skończyła się.

W roku 1985 nastąpił przełom w sprawie. Judith z powodu nieudolnej pracy policji zatrudniła prywatnego detektywa. Chirurg plastyczny zmienił swoje zeznanie. Stwierdził, że on i jego żona często pomagali dziewczynom, które uciekły z domów. Jedna z nich twierdziła, że pochodzi z New Hampshire.

Mężczyzna skierował podejrzenia na kobietę imieniem  Annie Sprinkle. Była to gwiazda porno, która czasem pracowała z jego żoną w przemyśle modowym. Również pomagała uciekinierkom.

Ze względu na jej zawód prywatny detektyw pozyskał filmy z udziałem Annie z nadzieją, że być może pojawi się w nich Laureen, jednak tak się nie stało. Annie została wykluczona z kręgu podejrzanych, ponieważ nic nie wskazywało na to, że kiedykolwiek poznała zaginioną dziewczynę.

Klip jednego z filmów Annie Sprinkle.

Tego samego roku chłopak, który towarzyszył Laureen w noc jej zaginięcia popełnił samobójstwo. Policja zbadała sprawę i stwierdziła, że nie miało to związku z zaginięciem dziewczyny, mimo że nie ujawniono jego motywacji. Nigdy nie był brany pod uwagę jako podejrzany.

W 1986 roku prywatny detektyw odkrył więcej informacji na temat tajemniczych telefonów wykonanych z Kaliforni. Okazało się, że motele w Santa Monica i Santa Ana były często wykorzystywane przez producenta dziecięcej pornografii znanego pod pseudonimem ‘Dr Z.’. Mimo tego odkrycia nie udało się ustalić powiązania mężczyzny z Laureen.

Następna wskazówka pojawiła się w roku 1986, kiedy Roger Maurais, przyjaciel Laureen z dzieciństwa powiedział detektywowi o telefonie, który otrzymała jego matka. Według Rogera dzwoniący przedstawił się jako Laurie albo Laureen i stwierdził, że jest byłą dziewczyną Rogera, z czasów przed zaginięciem. Treść rozmowy jest nieznana, a dzwoniący nie został nigdy zidentyfikowany. Jeśli była to zaginiona dziewczyna, to dlaczego nigdy nie zadzwoniła do matki? A jeśli to ona dzwoniła nocami do matki, to dlaczego nie przedstawiła się jej, tylko zupełnie obcej kobiecie?

Dwa lata później w 1988 roku, pojawił się kolejny świadek z Anchorage na Alasce. Policja miała nadzieję, że przedstawi ważne informacje na temat zaginięcia Laureen. Powiedział, że widział osobę odpowiadającą opisowi Laureen pracującą jako prostytutka. Władze zbadały ten trop, lecz pozostaje on niewyjaśniony.

Inne dziewczyny.

W roku zaginięcia Laureen, w tej samej okolicy zaginęły jeszcze dwie inne dziewczyny. Dwudziestopięcioletnia Denise Danault i piętnastoletnia Rachael Garden. Mimo, że Denise była dużo starsza od obu dziewczyn, wszystkie trzy były łudząco podobne.

Od lewe: Rachael Garden, Laureen Rahn, Danise Danault.
Artykuł opowiadający o zaginięciu Denise Denault.

Jakiś czas później Judith przeprowadziła się na Florydę i wyszła ponownie za mąż. Kobieta uważa, że przyjaciele Laureen wiedzą więcej, niż powiedzieli.

Istnieją podejrzenia, że chirurg prowadzący linię pomocy seksualnej i producent dziecięcej pornografii ‚Dr Z’ to jedna i ta sama osoba.

Progresja wiekowa Laureen Rahn.

Nigdy nie udowodniono, że te trzy sprawy były ze sobą w jakikolwiek sposób powiązane.

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8]

Frauke Liebs – Kiedy dzwoni zaginiona.

Hey Chrissy! – powiedziała Frauke do słuchawki – U mnie wszystko dobrze.

– Gdzie jesteś? – zapytał zmartwiony Chris.

– Nie mogę powiedzieć – odrzekła dziewczyna. Jej głos posmutniał.

– Wróć do domu – poprosił ją chłopak.

– Nie, nie da rady – westchnęła Frauke. Tak bardzo chciała wrócić do domu.

Frauke Liebs.

Rozładowany telefon.

Latem 2006 w Niemczech odbywały się XVIII Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, nic więc dziwnego, że cały kraj pogrążony był w piłkarskiej gorączce. Przez wiele dni nie mówiono o niczym innym, a puby pękały w szwach.

20 czerwca w Paderborn, mieście położonym w zachodniej części Niemiec, dwudziesto-jedno letnia studentka pielęgniarstwa Frauke Liebs spotkała się z przyjaciółmi w Irish pubie Auld Triangle. Tego wieczoru Szwecja grała przeciwko Anglii.

Dzień Frauke był zupełnie zwyczajny. Rano poszła na zajęcia, później umówiła się na obiad ze swoją mamą i Chrisem. Tak, Chris – rozstali się już jakiś rok temu, ale ciągle byli przyjaciółmi. Co więcej, idąc na studia postanowili wspólnie wynająć mieszkanie. W końcu lepiej mieszkać z kimś znajomym, nigdy nie wiadomo na kogo w dzisiejszych czasach można trafić.

Chris obiecał, że ten wieczór spędzi na nauce, dlatego odmówił, kiedy Frauke zaproponowała mu wspólne wyjście. Po skończonym posiłku mama Frauke podrzuciła dziewczynę pod Auld Triangle, a później Chrisa do mieszkania na Borchener Straße, które dzielił z jej córką. Chłopak już miał wysiąść z samochodu, kiedy spostrzegł że zapomniał kluczy. Wrócili więc pod pub.

Auld Triangle Irish Pub.

Frauke poczuła dotyk czyjejś dłoni na ramieniu.

– O, Chris! – ucieszyła się – Jednak zmieniłeś zdanie?

– Nie… Serio muszę się dzisiaj uczyć. Zapomniałem kluczy, weź daj mi swoje. Wpuszczę cię w nocy do domu.

– Jasne, nie ma sprawy. Nie wrócę późno – zapewniła dziewczyna.

– Poczekam – powiedział Chris i wrócił do czekającej na niego w samochodzie mamy Frauke.

Niedługo później zaczął się mecz. Prawdę mówiąc dziewczyna chciała napić się piwa i spotkać z przyjaciółmi – nie była szczególnie zainteresowana piłką nożną. Większość wieczoru pisała SMSy do znajomych, aż w końcu rozładował jej się telefon. Na szczęście jeden z kolegów pożyczył jej swój, inaczej chyba musiałaby pójść wcześniej do domu. Wszyscy byli tak zajęci oglądaniem.

Około godziny 23 Frauke oddała pożyczony telefon i samotnie ruszyła w kierunku swojego mieszkania. W kieszeni miała tylko 5 Euro, więc nie mogła wezwać taksówki, na szczęście nie mieszkała daleko. Od Auld Triangle do Borchener Straße było tylko 1.3 kilometra. Piechotą doszłaby w jakieś trzydzieści minut.

‚Wrócę trochę później.’

O godzinie 00:49 Chrisa obudził dźwięk SMSa. Wiadomość pochodziła od Frauke: ‘Wrócę trochę później. Mecz z Anglią był strasznie nudny : ) Kocham cię, do zobaczenia’. Później sprawdzono, że wiadomość została nadana z Neihein, obszaru znajdującego się około 38 kilometrów od Paderborn.

Następnego dnia dziewczyna nie pojawiła się na zajęciach. Znajomi próbowali się do niej dodzwonić, jednak miała wyłączony telefon. Takie zachowanie nie było do niej podobne, ponadto nie wypiła przecież wczoraj tak dużo. Po wielu nieudanych próbach kontaktu z koleżanką, ktoś w końcu zadzwonił do jej mamy i Chrisa.

Frauke nie pojawiła się tego dnia w mieszkaniu. Jej mama natychmiast zawiadomiła policję, jednak jej zgłoszenie nie zostało przyjęte. Frauke była dorosła, poprzedniego wieczoru wyszła się rozerwać, pewnie wypiła za dużo i śpi teraz u kogoś znajomego. Nie ma sensu wszczynać alarmu, dziewczyna na pewno niedługo się odezwie.

Telefony od zaginionej.

I rzeczywiście.

22 czerwca o godzinie 22:25 Frauke zadzwoniła do Chrisa.

– Hej Christos. Dzwonię, żeby ci powiedzieć, że u mnie wszystko dobrze – powiedziała nieco zaspanym głosem.

Chris zdziwił się. Co prawda było to jego pełne imię, jednak Frauke nigdy tak do niego nie mówiła.

– Hej, gdzie jesteś? – zapytał – Kiedy wracasz do domu?

– Proszę, powiedz mamie i tacie, że u mnie wszystko dobrze – odrzekła tylko i odłożyła słuchawkę.

Połączenie pochodziło z okolic Paderborn.

23 czerwca o godzinie 23:04 Chris otrzymał SMSa: ‘Dzisiaj wracam do domu. Jestem w Paderborn. Kocham cię’.

Wiadomość rzeczywiście znów pochodziła z okolic Paderborn. Frank, starszy brat Frauke był razem z Chrisem w mieszkaniu. Od razu zadzwonił do siostry. Dziewczyna odebrała.

– Gdzie jesteś? Co robisz? Kiedy wracasz? – zapytał szybko w obawie, że połączenie lada moment zostanie zerwane.

– Już wracam, nie będę późno. Jestem w Paderborn. Nie pytaj o nic, już wracam do domu – dziewczyna wydawała się zmęczona. Odłożyła słuchawkę.

24 czerwca o godzinie 14:22 Frauke zadzwoniła znowu do Chrisa.

– Wracam dzisiaj wieczorem, jestem w Paderborn – powiedziała dziewczyna tym samym zrezygnowanym głosem.

– Coś ci się stało? – zapytał Chris.

– Nie – ucięła Frauke i rozłączyła się.

25 czerwca o godzinie 22:28 Chris odebrał kolejny telefon od Frauke.

– Wracam dzisiaj – powiedziała słabo do słuchawki.

– Coś ci grozi? – wszedł jej w słowo Chris.

– Nie.

– Ktoś jest z tobą?

– Powiem ci później.

Policja wciąż nie chciała przyjąć zgłoszenia. Funkcjonariusze uspokajali rodziców – przecież mają ciągły kontakt z córką, dziewczyna dzwoni codziennie. Jest dorosła, pewnie chciała odpocząć, wyjechała… Na pewno nic złego jej się nie dzieje i niedługo wróci.

26 czerwca Frauke nie zadzwoniła wcale.

Christos Karaoulis.

Pożegnanie.

27 czerwca wieczorem Chris, siostra Frauke, Karen i jej rodzice czekali w mieszkaniu przy Borchener Straße, niecierpliwie czekając na telefon od zaginionej dziewczyny. Było już jednak dość późno, więc wykończeni całą sytuacją rodzice dali za wygraną i wrócili do domu.

O 23:29 zadzwonił telefon.

– Hey Chrissy! – powiedziała Frauke do słuchawki – U mnie wszystko dobrze.

– Gdzie jesteś? – zapytał Chris.

– Nie mogę powiedzieć – odrzekła dziewczyna. Jej głos posmutniał.

– Wróć do domu – poprosił ją chłopak.

– Nie, nie da rady.

– Dlaczego nie?

– Nie mogę powiedzieć.

– Ktoś cię uwięził?

Frauke westchnęła cicho do słuchawki.

– Tak… Nie! Nie! – krzyknęła szybko.

Chris i Karen spojrzeli po sobie niespokojnie.

– Boisz się?

– Nie.

– Ktoś jest z tobą?

– Nie mogę powiedzieć.

– Jesteś zmęczona? Brzmisz jakbyś była zmęczona – zapytał zmartwiony. Głos Frauke brzmiał jakby dziewczyna była nieobecna.

– Tak, bardzo zmęczona.

– Wiesz, że policja cię szuka?

– Wiem. Od tygodnia nie ma mnie w domu.

– Poznałaś jakiegoś innego chłopaka? – zaryzykował Chris.

– Wiesz, że nigdy nie uciekłabym z domu na tydzień dla jakiegoś chłopaka. Przecież mnie znasz.

– Karen jest ze mną. Wszyscy się martwimy.

– Mama i tata też są? – zapytała Frauke z nadzieją w głosie.

– Nie, już poszli.

– Powiedz im, że bardzo ich kocham.

– Kiedy wracasz?

– Nie wiem.

– Dlaczego nie wróciłaś? Mówiłaś, że wrócisz.

– Wyjaśnię ci później.

– Odebrać cię skądś?

– Nie, nie da rady.

– Możemy się gdzieś spotkać?

– Nie da rady.

– Gdzie jesteś?

– Mama.

– Gdzie jesteś?

– Mama.

– Gdzie jesteś?

– Mama.

– Kiedy znowu zadzwonisz?

– Nie wiem.

– Dzwoń przynajmniej raz dziennie.

– Przecież dzwonię.

– Było mi bardzo przykro, że wczoraj nie zadzwoniłaś.

– Tak, wiem że było ci przykro. Daj mi Karen, proszę.

Chris przekazał słuchawkę Karen. Dziewczyna i tak słyszała całą rozmowę, jednak teraz na chwilę miała wrażenie, że jest bliżej siostry.

– Boisz się wrócić do domu? – zapytała.

– Nie.

– Posprzątaliśmy twoje mieszkanie. Nikt nie będzie pytał co się z tobą działo. Wróć.

– Nie da rady, cały czas żyję! – powiedziała Frauke rozpaczliwym tonem.

– Jesteś z jedną osobą, czy jest was więcej?

– Proszę, nie pytaj mnie o nic… Chciałabym być z tobą. Chciałabym wrócić do domu.

– Dzwoń przynajmniej raz dziennie! – krzyknął Chris do słuchawki.

– Tak zrobię. Ciao! Do później – pożegnała się Frauke i w słuchawce zabrzmiał sygnał przerwanego połączenia.

Telefon milczy.

Karen wybuchnęła płaczem. Czuła, że siostra właśnie się z nimi pożegnała. Mama Frauke była przerażona. W rozmowie córka trzy razy ją wołała, a jej przy tym nie było. Policja po raz kolejny odmówiła przyjęcia zgłoszenia.

Od tej rozmowy telefon dziewczyny milczał.

Policja w końcu skontaktowała się z Ingrid Liebs, 4 października. Szkielet Frauke Liebs został znaleziony nieopodal drogi stanowej obok Lichtenau – 17 kilometrów od Paderborn. Na zwłokach znajdowały się ubrania, które dziewczyna miała na sobie w dniu zaginięcia. Nie znaleziono jej telefonu, torebki, zegarka, ani portfela. Podejrzewano, że mogła zostać uduszona, jednak z uwagi na zaawansowany rozkład ciała, nie dało się tego potwierdzić z całą pewnością. W pobliżu nie było żadnych śladów, mogących prowadzić do potencjalnego zabójcy.

Miejsce znalezienia ciała.

Policja przesłuchała 900 osób powiązanych z ofiarą, a spośród nich wyłoniła pięcioro podejrzanych. Wszyscy zostali szybko wykluczeni po przedstawieniu alibi.

Sprawa została umorzona.

Miejsce znalezienia ciała – krzyż postawiony na cześć Frauke (1).
Miejsce znalezienia ciała – krzyż postawiony na cześć Frauke (2).

Sprawcy ujęci?

W roku 2017, w Höxter znajdującym się 22 kilometry od Nieheim aresztowano Wilfrieda W. i jego byłą żonę Angelikę B. Zostali oni oskarżeni o uprowadzenie i zamordowanie kobiety, poznanej przez Wilfrieda przez ogłoszenie w gazecie. Para przetrzymywała ofiarę w swoim domu przez dwa miesiące. Torturowana, zmarła przez zakrzep, który wytworzył się jej w mózgu. Oprawcy postanowili odwieźć ją do mieszkania jej własnym samochodem. Pech chciał, że w drodze auto się popsuło. W braku innego pomysłu, wezwali pogotowie.

Wilfried W.

Na początku Angelika potwierdziła, że wraz z Wilfriedem zabili dwie kobiety. Wraz z upływem czasu ofiar stawało się coraz więcej. Ich prawdziwa liczba do dziś jest nieznana.

Dom w Höxter (1).
Dom w Höxter (2).
Dom w Höxter – wnętrze.

Śledztwo wykazało, że w czasie, kiedy Frauke Liebs jeszcze żyła telefon Wilfrieda logował się w miejscach, z których dzwoniła i wysyłała wiadomości. Policja przyznała, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że to właśnie Wilfried i Angelika stoją za uprowadzeniem i morderstwem Frauke. Nigdy jednak nie znaleziono żadnych dowodów mogących to potwierdzić.

Frauke Liebs.

Sprawa Frauke Liebs do dzisiaj pozostaje oficjalnie nierozwiązana.

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7]

Tara Calico – Trzy fotografie.

Był piękny, czerwcowy dzień w St. Joe na Florydzie. Amy, która wyszła właśnie z Junior Food Store, podeszła do auta i położyła zakupy na dachu. Potrzebowała obydwu rąk wolnych, żeby poszukać kluczyków. Pamiętała, że wchodząc do sklepu wrzuciła je byle jak do torebki, dlatego też mogły być Bóg wie gdzie. Najpewniej na samym spodzie.

Zanim jednak otworzyła torebkę, coś innego przykuło jej uwagę. Znad toreb z zakupami przyglądał jej się jakiś mężczyzna. Na pierwszy rzut oka był po trzydziestce. Miał gęste wąsy i opierał się łokciem na otwartym oknie jasnej furgonetki marki Toyota. Kiedy napotkał wzrok Amy nie speszył się ani trochę, wręcz przeciwnie – kilkanaście sekund patrzył jej prosto w oczy, po czym odpalił silnik, wyrzucił coś przez okno i odjechał.

Czego ten człowiek od niej chciał? Amy zaniepokoiła się. Wyszła zza samochodu, żeby zobaczyć czego mężczyzna pozbył się zanim odjechał. Leżała tam jakaś karteczka. Mieniła się w słońcu. Kobieta podeszła bliżej, sprawdzić co to. Było to zdjęcie zrobione Polaroidem.

Amy podniosła zdjęcie i przyjrzała mu się. Zimny dreszcz przebiegł jej po plecach. Szybko wsiadła do samochodu i ruszyła w kierunku najbliższego posterunku policji.

Tara Calico

Rowerzystka.

Rankiem, 20 września 1988 roku, dziewiętnastoletnia Tara Calico, tak jak co dzień wyszła z domu na przejażdżkę rowerem. Życie w małym miasteczku Belen w Nowym Meksyku toczyło się powoli, a młoda dziewczyna nie lubiła nudy. Zawsze miała zaplanowany cały dzień, od rana do wieczora.

Jej trasa przebiegała drogą stanową numer 47. Zwykle jeździła tędy z mamą Patty Doel, jednak od kilku dni była skazana na Walkmana i słuchawki. Patty przestraszyła się samochodu który jak twierdziła ‘jeździł za nimi jak wariat’. Tara uważała, że mama przesadza. Była zdecydowana jeździć na rowerze dokładnie tą samą trasą, i żaden nachalny kierowca jej w tym nie przeszkodzi.

Patty patrzyła z niepokojem jak Tara wsiada na różowy rower marki Huffy i przewija kasetę w Walkmanie.

– Jakby mnie nie było przed południem – powiedziała jeszcze do mamy – To weź mnie poszukaj. Tara musiała wrócić do domu przed dwunastą, bo o dwunastej trzydzieści była umówiona ze swoim chłopakiem na mecz tenisa. Dziewczyna założyła słuchawki na uszy, poczekała chwilę aż ‘Long Time’ grupy Boston zabrzmi jej w uszach i odjechała. 

Minęło jednak południe, a później jeszcze godzina i Tary wciąż nie było w domu.

Śladami Tary.

Patty i jej mąż, a ojczym Tary – John, kilka godzin próbowali znaleźć ją na trasie, jednak nie przyniosło to skutku. Zmartwieni rodzice skontaktowali się więc z policją, która prawie od razu zajęła się sprawą. Ekipa poszukiwawcza przeszukała okolicę najdokładniej jak mogła, jednak wciąż po Tarze i jej rowerze nie było ani śladu. Kilkoro przepytywanych ludzi pamiętało Tarę, a także jasną furgonetkę, która jeździła w okolicy. Nikt nie zauważył wypadku, ani napaści.

Dalej na drodze, już poza trasą Tary znaleziono Walkmana dziewczyny oraz kasetę zespołu Boston. Patty była przekonana, że Tara celowo zostawiała za sobą ślady, które pomogą w jej odnalezieniu.

Nagroda oferowana za jakąkolwiek informację o Tarze Calico.

Policja zaczęła podejrzewać, że Tara uciekła z domu, jednak to wyjaśnienie zostało całkowicie odrzucone przez jej rodzinę. Tara była szczęśliwą dziewczyną, z rodziną łączyły ją bliskie relacje, miała tu chłopaka i dopiero co zaczęła studia. Nie było absolutnie żadnego powodu dla którego mogłaby chcieć porzucić to wszystko i uciec.

Trzy fotografie.

Poszukiwania dziewczyny nie przyniosły żadnego skutku przez kilka miesięcy, do 15 czerwca 1989 roku. Tego dnia dwa i pół tysiąca kilometrów od Belen w Nowym Meksyku, w miasteczku portowym St. Joe na Florydzie znaleziono zdjęcie wykonane Polaroidem. Przedstawiało ono nastolatkę oraz młodego chłopca, leżących na poduszkach. Oboje mieli usta zaklejone taśmą i wyglądali, jakby ich ręce i nogi były skrępowane.

Fotografia znaleziona w St. Joe na Florydzie.

Kobieta, która znalazła zdjęcie od razu zawiadomiła policję. Zdjęcie leżało na parkingu, w miejscu gdzie kilka minut wcześniej stała jasna furgonetka marki Toyota. Kierowcą był wąsaty mężczyzna po trzydziestce.

Fotografia została pokazana w amerykańskim programie telewizyjnym ‘America’s Most Wanted’. Tego wieczoru telefon Patty Doel rozdzwonił się. Przyjaciele rodziny jeden po drugim dopytywali, czy to Tara jest na zdjęciu pokazywanym właśnie w telewizji. Patty i John od razu udali się na Florydę.

Patrząc na zdjęcie, Patty z początku nie była przekonana. Część twarzy dziewczyny była zakryta i wyglądała ona na chudszą niż Tara. Jednak im bardziej wpatrywała się w fotografię, tym bardziej zaczynała na nim widzieć swoją córkę. Wyglądało na to, że dziewczyna miała na udzie przebarwienie o kształcie identycznym jak blizna Tary, która została jej po wypadku samochodowym. Patty rozpoznała także książkę, leżącą obok niej. Był to thriller o dziewczynie prześladowanej śmiercią siostry, toczący się wokół gwałtu, zespołu stresu pourazowego i autyzmu – ‘My Sweet Audrina’ V. C. Andrewsa. Jednego z ulubionych pisarzy zaginionej dziewczyny.

Eksperci badający fotografię nie byli zgodni co do tego, czy na zdjęciu znajduje się Tara. Badacze z Los Alamos National Laboratory wątpili w to. FBI nie potrafiło tego ani potwierdzić, ani wykluczyć. Natomiast śledczy Scotland Yardu byli z całą pewnością przekonani, że jest to Tara Calico.

Wszyscy byli jednak zgodni co do tego, że zdjęcie zostało zrobione niedawno – nie wcześniej niż w maju bieżącego roku. Zostało to stwierdzone na podstawie papieru, który dopiero w tamtym okresie został wypuszczony na rynek.

Jeżeli chodzi o chłopca, leżącego obok nastolatki, to podejrzewano, że może nim być zaginiony dziewięciolatek Michael Henley. Rodzina chłopca ze stuprocentową pewnością potwierdziła, że to ich syn znajduje się na fotografii. Gdy w 1990 roku znaleziono jego zwłoki, okazało się jednak, że zmarł na długo przed tym, zanim zdjęcie zostało zrobione.

W ciągu następnych kilku lat pojawiły się jeszcze dwie podobne fotografie. Na jednym z nich widniała zamazana twarz dziewczyny z ustami zaklejonymi taśmą. Na drugim związana kobieta siedziała obok niezidentyfikowanego mężczyzny w pociągu Amtrak.

Druga fotografia.
Trzecia fotografia.

Do dzisiaj nie wiadomo, czy zdjęcia przedstawiały prawdziwą tragedię, czy były tylko okrutnym żartem.

Co ukrywa szeryf Riviera?

Biologiczny ojciec Tary odszedł w 2002 roku po tym jak został napadnięty i pobity przez dwóch mężczyzn. Patty po kilku wylewach zmarła w 2006 roku. Nigdy nie dowiedzieli się, co stało się z ich córką.

W 2008 roku świat obiegła rewelacja szeryfa Rene Riviery z Nowego Meksyku. Według niego Tarę zabili lokalni chłopcy, którzy być może chodzili z nią wcześniej do jednej szkoły. Jeździli za nią, śledzili ją dla zabawy, a później przypadkowo uderzyli ją samochodem. Niefortunny upadek sprawił, że dziewczyna zmarła, lub też chłopcy zabili ją w panice. Ich rodzice pomogli im w pozbyciu się ciała i zamieceniu całej sprawy pod dywan. Mimo iż szeryf twierdzi, że wie co się stało, nigdy nie postawił zarzutów. 

– Takie sprawy są ciężkie – twierdzi Riviera – Sprawy, w których nie ma ciała.

W 2009 roku do szefa policji na Florydzie, Davida Barnesa przyszły dwa listy ze stemplem pocztowym z Albuquerque w Nowym Meksyku. Jeden z nich zawierał zdjęcie chłopca o jasno – brązowych włosach, z ustami zamalowanymi czarnym markerem. W drugim liście przyszedł oryginał zdjęcia. 

Zdjęcie otrzymane przez Davida Barnesa.

People Magazine zapytało Michele Doel, przyrodnią siostrę Tary co sądzi o Polaroidzie znalezionym w St. Joe na Florydzie.

‘Czy jest na nim Tara?’

– Jeśli miałabym odpowiedzieć tak, albo nie, powiedziałabym, że zdecydowanie tak, to ona – powiedziała Michele – Jednak… Czy to ma sens? Nie. To nie jest jedna z historii, które mają sens.

Tara Calico.

Mimo, że Tara Calico zaginęła ponad trzydzieści lat temu, jej sprawa nadal pozostaje otwarta. FBI oferuje dwadzieścia tysięcy dolarów za informację, która doprowadzi do odnalezienia dziewczyny lub aresztowania sprawców. Zdania odnośnie tego, czy to właśnie Tarę przedstawiała którakolwiek z fotografii do dzisiaj są podzielone. Jednak bez względu na to jej ojczym i przyrodnie rodzeństwo wciąż mają nadzieję na znalezienie odpowiedzi na gnębiące ich od lat pytania.

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11]

Brianna Maitland – Wypadek przy Dutchburn House.

Ktoś zapukał w szybę. Była to Keallie. Ręką dała znak, żeby Brianna otworzyła okno.

– Bri, wyłaź z auta. Mam ochotę cię uderzyć – dziewczyna krzyknęła na Briannę i nie czekając aż dziewczyna wysiądzie uderzyła ją pięścią przez uchyloną szybę – No chodź! Chyba się nie boisz – uderzyła ją ponownie.

Brianna siedziała w samochodzie ze spuszczoną głową. Nawet nie próbowała się bronić, tylko płakała. A Keallie biła ją dalej.

– Nie jesteś go warta – rzuciła jeszcze z pogardą.

– Keallie, co ty wyprawiasz?! – na parking wybiegł James, odciągając dziewczynę od samochodu – Co ty do cholery narobiłaś?!

car
Blado – zielony Oldsmobile ’85 Brianny Maitland znaleziony przy Dutchburn House (1).

Życie na własną rękę.

Brianna Maitland była ufną dziewczyną. Łatwo nawiązywała kontakty, miała wielu przyjaciół, a przede wszystkim uwielbiała towarzystwo podczas jazdy samochodem.

– Zawsze zabierała kogoś ze sobą – twierdziła jej matka, Kelly – Nie lubiłam tego. Pewnego dnia wracam z pracy, a tam w salonie, na mojej kanapie siedzi jakiś obcy chłopak. Autostopowicz, oczywiście. Brianna zabrała go z drogi i zaprosiła go do domu, żeby mógł poczekać, aż ktoś po niego przyjedzie. Była dobrą dziewczyną – chwaliła ją. Bała się jednak, że kiedyś naiwność zemści się na córce.

W dzień swoich siedemnastych urodzin Brianna wyprowadziła się z farmy swoich rodziców we Franklin kilkadziesiąt kilometrów dalej do swojego chłopaka. Jej rodzice uważali, że to bardzo wcześnie, jednak nie sprzeciwiali się. Wiedzieli, że jeżeli córka podjęła taką decyzję to nic i nikt jej nie powstrzyma. A ona po prostu chciała być bliżej przyjaciół. Było to w 2003 roku.

Brianna bardzo lubiła spotkania z przyjaciółmi. Kiedy tylko miała czas, wychodziła na miasto, żeby z kimś się zobaczyć, potańczyć, zabalować. A już kilka miesięcy po przeprowadzce, ze względu na swój mało uporządkowany tryb życia dziewczyna została wyrzucona ze szkoły. Jej związek również nie przetrwał długo i była zmuszona zamieszkać z jedną ze swoich przyjaciółek Jillian Stout, w Sheldon. Wtedy też postanowiła ukończyć naukę w trybie zaocznym i podjęła pracę jako kelnerka w pobliskiej restauracji.Przez długie miesiące ona i jej koleżanka Keallie Lacrosse interesowały się tymi samymi chłopcami. Jednym z nich był James Robitaille. W tamtym czasie James był oficjalnym chłopakiem Keallie. Jednak gdy tylko dziewczyna wyjechała na kilka dni, odwiedzić swoją matkę w Massachusetts, u chłopaka zaczęła pomieszkiwać Brianna. Keallie dowiedziała się o tym od wspólnych znajomych tuż po powrocie. Była wściekła.

briannakeallie
Brianna i Keallie.

Wieczór, który skończył się źle.

Pewnego dnia dawni znajomi ze szkoły zaprosili Briannę na wieczór do Pallet Factory. Dziewczyna była bardzo podekscytowana, mimo że nigdy by się tego nie spodziewała, tęskniła za szkołą.

Brianna cały wieczór flirtowała z Jamesem, z którym pojawiła się na imprezie. Keallie patrząc na nich z każdą chwilą stawała się coraz bardziej rozdrażniona. Kiedy tylko mogła poniżała koleżankę – im więcej ludzi na to patrzyło tym lepiej. Po jakimś czasie Brianna stwierdziła, że nie bawi się najlepiej. Chcąc uniknąć karczemnej awantury wyszła. Wsiadła do samochodu Jamesa, który miał ją zawieźć do domu i czekała.

Po kilku minutach na parkingu zamiast chłopaka pojawiła się Keallie, dobijając się do Brianny przez okno samochodu. Kiedy ta tylko odsunęła szybę, koleżanka zaczęła wrzeszczeć i bić ją po twarzy na oślep. Była w furii. Brianna milczała i przyjmowała tylko kolejne ciosy nawet nie próbując się bronić. Dopiero James odciągnął Keallie siłą. Kazał jej się wynosić.

Brianna miała podbite oczy, złamany nos i wstrząśnienie mózgu. Razem z matką pojechała do szpitala na obdukcję. Później na policję, złożyć zeznania. Zapytana dlaczego się nie broniła, powiedziała tylko:

– Keallie to koleżanka – i wzruszyła ramionami. Jakby to było oczywiste.

brianna (7)
Brianna Maitland po pobiciu.

Po tym zdarzeniu Brianna podjęła się drugiej pracy – na zmywaku w Black Lantern’s Inn w Montgomery.

Za oknem.

19 marca 2004 roku dziewczyna podeszła do egzaminu GED (General Equivalency Exam –  świadectwo ukończenia szkoły średniej zaocznie). Po tym chciała spędzić trochę czasu z matką. Razem poszły na śniadanie, a później na zakupy. Brianna cieszyła się zdanym egzaminem i opowiadała o swojej przyszłości – miała nadzieję dostać się do college’u i kontynuować swoją naukę. Mama była z niej bardzo dumna.

Kiedy Brianna i Kelly zbierały się już do domu, coś za oknem przykuło uwagę dziewczyny.

– Mamo… – powiedziała lekko roztrzęsionym głosem dziewczyna, cały czas gapiąc się w okno ‘Muszę iść coś sprawdzić. Spotkamy się na parkingu – szybko zapłaciła za zakupy i wyszła ze sklepu.

Kelly pakowała sprawunki do bagażnika, kiedy Brianna wróciła, co jakiś czas oglądając się za siebie. Całą drogę powrotną obracała się, sprawdzając drogę w tylnej szybie samochodu. Była roztrzęsiona. Wyraźnie czegoś się bała. Kobiecie przeszło przez myśl, żeby zapytać o co chodzi, ale szybko zmieniła zdanie. Nie była osobą, która wtrącała się w życie swoich dzieci. Uważała, że powinny same rozwiązywać swoje problemy, a nie skupiać na nich wszystkich wokół. Jeżeli dziewczyna będzie chciała, to sama jej o wszystkim opowie. Jednak Brianna nie powiedziała ani słowa. Kelly nie wspominając więc nic o dziwnym zachowaniu córki, podrzuciła ją tylko pod drzwi mieszkania Jill, pożegnała się i pojechała do domu.

Dutchburn House.

Około piętnastej trzydzieści Brianna była już gotowa do pracy. Tak jak miała to w zwyczaju, zostawiła dla Jill krótką notatkę: ‘Wracam po pracy’ i pojechała swoim blado – zielonym Oldsmobilem 85’ na wieczorną zmianę do Black Lantern’s Inn.

blacklanterninn
Black Lantern’s Inn.

W czasie kiedy Brianna zmywała naczynia, obok karczmy przejeżdżali jej rodzice. Ojciec Brianny – Bruce chciał wstąpić i przywitać się z córką. Ostatnio non stop firma wysyłała go w delegacje do Nowego Jorku i dawno się nie widzieli. Kelly była temu przeciwna. Nie wydawało jej się, żeby nachodzenie córki bez powodu było dobrym pomysłem. Stwierdziła, że taka wizyta na pewno wprawi ją w zakłopotanie – w końcu dziewczyna pracowała tu dopiero tydzień. Więc pojechali dalej. Później oboje bardzo tego żałowali.

Tego dnia restauracja pękała w szwach. Zmiana Brianny przedłużyła się, skończyła dopiero o dwudziestej trzeciej dwadzieścia. Znajomi z pracy szli właśnie na zasłużony obiad i zaproponowali nowej koleżance, aby poszła z nimi. Porozmawiają, lepiej się poznają. Dziewczyna odmówiła – musiała odpocząć. Następnego dnia miała poranną zmianę w drugiej restauracji. Dokończyłą zmywanie, wsiadła do samochodu i pojechała w stronę domu.

Nigdy do niego nie dotarła.

Następnego dnia – 20 marca kilkoro motocyklistów zgłosiło porzucony samochód koło szopy zwanej przez mieszkańców Montgomery, Dutchburn House. Scena, którą zauważyli z drogi wydała im się na tyle niepokojąca, że pokręcili się wokół samochodu i zrobili kilka zdjęć na pamiątkę. Wyglądało na to, że kierowca cofając wjechał w budynek robiąc dziurę w ścianie, po czym zniknął. W pobliżu samochodu leżała butelka wody, niezapalony papieros i porozrzucane monety.

car (2)
Blado – zielony Oldsmobile ’85 Brianny Maitland znaleziony przy Dutchburn House (2).

Brianny nie ma w domu.

Mimo, że samochód zarejestrowany był na Kelly Maitland, nikt tego dnia do niej nie zadzwonił. Policjanci stwierdzili, że samochód został porzucony przez pijanego kierowcę. Dlatego też odholowali go na policyjny parking i zostawili z myślą, że ktoś wkrótce się po niego zgłosi.

Jill Stout, współlokatorka Brianny spędzała weekend poza domem. Kiedy wróciła zobaczyła notatkę zostawioną dla niej przez koleżankę, jednak doszła do wniosku, że ta zdecydowała się pojechać na jakiś czas do rodziców. Nie zamierzała jej szpiegować. Rodzice nie kontaktowali się z córką codziennie, więc nie wiedzieli, że Brianna zniknęła z mieszkania.

Przez kilka dni nikt nie zgłosił zaginięcia Brianny.

W końcu Jill zaczęła się martwić. Zadzwoniła więc do Kelly Maitland. Chciała tylko potwierdzić, czy Brianna jest w domu i w ten sposób uspokoić swoje sumienie. Mama Brianny usłyszawszy, że jej córki od kilku dni nie ma w mieszkaniu wpadła w panikę. Zaczęła dzwonić po jej przyjaciołach. Kiedy nie uzyskała od nikogo żadnej sensownej informacji, poszła na policję.

Tam dowiedziała się o porzuconym kilka dni wcześniej samochodzie, co przeraziło ją jeszcze bardziej. Policjanci stwierdzili, że jest to typowa ucieczka nastolatki. Na miejscu nie było śladów walki, w okolicy nie znajdowało się nic podejrzanego, a ponadto Briannie zdarzało się już kiedyś uciekać z domu. Podczas przesłuchania przyjaciół okazało się też, że dziewczyna nie była zadowolona ze swojego życia, a w najbliższym czasie planowała dłuższą wycieczkę.

Na przesłuchanie zgłosiło się czworo świadków.

Pierwszy z nich przejeżdżał nieopodal Dutchburn House między dwudziestą trzecią, a północą trzydzieści. Zobaczył samochód zaparkowany tyłem przy szopie. Miał włączone przednie światła, ale w środku nikogo nie było.

Drugi minął szopę Brianny między północą, a północą trzydzieści. W samochodzie migał jeden z kierunkowskazów.

Trzecim świadkiem był były chłopak Brianny. Od razu rozpoznał jej samochód. Z początku chciał nawet podejść, sprawdzić czy nic się nie stało. Jednak mimo, że byli w dobrych stosunkach, uznał że mogłoby to być krępujące zarówno dla niego jak i dla dziewczyny. Dlatego po prostu ruszył w dalszą drogę, nie myśląc więcej o zdarzeniu.

Czwarty wraz z grupą przyjaciół zatrzymał się koło Dutchburn House koło północy. Nie zobaczyli nikogo w pobliżu, jednak mężczyzna pamiętał, że obok jednego z kół zobaczył zerwany naszyjnik.

Śledztwo trwało już od kilku dni, jednak policjanci wciąż nie przeszukali Oldsmobile’a zaginionej dziewczyny. Bruce Maitland, który codziennie sprawdzał postępy w śledztwie nie wytrzymał i sam poszedł na parking policyjny. Łomem otworzył bagażnik. Jego ręce trzęsły się – był przekonany, że znajdzie tam ciało swojej córki. Nic takiego jednak się nie stało. Bagażnik był pusty. W samochodzie znalazł porozrzucane rzeczy osobiste Brianny – jej ubrania, kosmetyki, dwa czeki na sumę stu pięćdziesięciu dolarów, szkła kontaktowe i leki na migrenę, bez których ostatnio nigdzie się nie ruszała.

carinside (2)
Wnętrze samochodu Brianny (1).
carinside
Wnętrze samochodu Brianny (2).
carinside (3)
Wnętrze samochodu Brianny (3).

Podejrzenia i teorie.

Trzy tygodnie po tym jak Brianna zaginęła sprawa o pobicie jej przez Keallie Lacross została umorzona. Niektórzy uważają, że dziewczyna miała swój udział w zaginięciu Brianny, w końcu było jej to na rękę. Alibi dziewczyny zostało dokładnie sprawdzone, jednak przecież mogła wynająć kogoś innego do brudnej roboty.

Tydzień później policja otrzymała anonimowy trop – informator twierdził, że Brianna przetrzymywana jest w Burkshire, w domu należącym do dwóch dilerów narkotykowych – Ramona Ryansa i Nathaniela Jacksona. Dom został gruntownie przeszukany. Znaleziono w nim ilości narkotyków wystarczające do aresztowania mężczyzn. Nic jednak nie wskazywało na to, żeby Brianna kiedykolwiek tam przebywała.

Co ciekawe przyjaciele dziewczyny potwierdzili, że Brianna miała wcześniej kontakt z ciężkimi narkotykami i znała Ramona Ryansa osobiście.

Jedna z teorii na temat tego, co stało się z dziewczyną mówi, że mogła mieć ona dług u Ryansa i Jacksona. Wskazywać na to mógł fakt, że niedawno podjęła się dwóch prac, potrzebowała więc większej ilości gotówki. Dziewczyna umówiła się z mężczyznami w Dutchburn House – miejsce było znane z podobnych spotkań, dilerzy wręcz je uwielbiali. Brianna przyniosła pieniądze, które udało jej się zarobić. Jednak to nie wystarczyło. Mężczyźni doszli do wniosku, że dziewczyna nie będzie w stanie ich spłacić, postanowili więc rozliczyć się z nią inaczej. Spanikowana Brianna chciała uciec samochodem, jednak zamiast biegu wbiła wsteczny i wjechała w szopę. Wtedy dopadli ją i zabili.

Możliwe, że dziewczynę zamordowali już na spotkaniu w szopie. Później chcieli odjechać jej samochodem, jednak nie wiedzieli jak obsługiwać manualną skrzynię biegów i zamiast ruszyć, rozbili samochód. Porzucili więc go, a ciało Brianny zabrali ze sobą.

Być może ktoś zaczaił się na tylnym siedzeniu samochodu dziewczyny i mijając Dutchburn House zobaczyła go w lusterku, a to spowodowało wypadek.

Istnieje również przekonanie, jakoby Brianna miała być policyjnym informatorem. Kiedy była na zakupach z mamą ktoś wywołał ją na zewnątrz i ostrzegł, aby tego dnia nie szła do pracy, ponieważ może jej się stać coś złego. Brianna niestety nie posłuchała tej rady. Być może też z uwagi na niebezpieczeństwo została objęta programem ochrony świadków. Być może policja pominęła w trakcie śledztwa wiele śladów nie bez powodu, a wręcz aby zatuszować co naprawdę stało się z dziewczyną. Ona zaś ma teraz nowe życie i nie może kontaktować się z rodziną w obawie przed ujawnieniem.

Podejrzewano, że sprawa Brianny może być w jakiś sposób powiązana z innym zaginięciem – Maury Murray, które nastąpiło miesiąc wcześniej w miejscu odległym o 90 mil. Jednak poza porzuconym samochodem i zniknięciem dziewczyny policja nie znalazła nic łączącego te dwie sprawy.

Przez jakiś czas sprawę przypisywano seryjnemu mordercy Israelowi Keyes’owi, jednak ta teoria została wykluczona.

Kilka lat po zaginięciu Brianny jej rodzice rozstali się. Do dzisiaj pozostają w separacji.

W 2006 na nagraniu z monitoringu w kasynie Caesars World w Atlantic City przy stole do pokera pojawiła się kobieta uderzająco podobna do Maitland. Nagranie było jednak zbyt niskiej jakości, aby rodzice Brianny mogli z całą pewnością stwierdzić czy była to ich córka. Kobieta nigdy nie została zidentyfikowana.

casino
Zdjęcie z monitoringu (1)
casino (2)
Zdjęcie z monitoringu (2)

Policja ujawniła, że jest w posiadaniu materiału biologicznego znalezionego w samochodzie Brianny, jednak nigdy nie podała do wiedzy opinii publicznej czy znalazła osobę, do której ten należał.

W lipcu 2016 roku szopa zwana Dutchburn House spłonęła.

brianna (2)
Brianna Maitland.

Brianny nigdy nie odnaleziono.

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8]

Blanche Monnier – Stara panna z Poitiers.

Podstarzały prawnik bez grosza przy duszy, dobre sobie! – prychnęła z pogardą Madame Monnier. Ona i jej córka od dobrych dziesięciu minut awanturowały się zamknięte w małym saloniku z kominkiem – Masz wybić go sobie z głowy raz na zawsze! – krzyknęła do córki i wyszła z pokoju, trzaskając drzwiami. Pokojówce podsłuchującej pod drzwiami w ostatniej chwili udało się odskoczyć. Madame Monnier była jednak zbyt wzburzona, aby zwrócić na nią uwagę.

Blanche ukryła twarz w dłoniach i wybuchnęła płaczem. Od początku wiedziała, że matka nie będzie zadowolona z jej wyboru, ale miała nadzieję, że ostatecznie go zaakceptuje. Jednak wściekłość Madame Monnier z dnia na dzień tylko rosła. Dlatego też dziewczyna powoli zaczęła przygotowywać się do ucieczki.

I pewnego dnia po prostu zniknęła.

blanche-monnier
Blanche Monnier.

Kandydat na męża.

Kiedy w roku 1876 Blanche Monnier skończyła dwadzieścia pięć lat, jej matka zdecydowała, że czas najwyższy, aby dziewczyna wyszła za mąż. Madame Monnier była szanowaną, pochodzącą z klasy wyższej kobietą i nie mogła pozwolić na to, aby za jej plecami ludzie nazywali jej własną córkę starą panną. Co to, to nie. A miała wrażenie, że całe Poitiers aż huczało od plotek.

Madame Monnier uznała, że córka sama nie poradzi sobie z tak ważnym wyborem, albo po prostu wybierze źle. Poszukiwania zaczęła więc na własną rękę. Chciała podsunąć Blanche kandydatów, którzy w jej mniemaniu byli cokolwiek warci. A chętnych nie brakowało. Praktycznie co dzień w rezydencji Monnierów pojawiał się jakiś młodzieniec z kwiatami i podarunkami. Niektórzy byli przystojni i bogaci, inni tylko bogaci. Ważne, że wszyscy bez wyjątku należeli do śmietanki towarzyskiej, o której rozpisywały się francuskie gazety. Takiego właśnie zięcia wymarzyła sobie Madame Monnier.

Blanche swoją przyszłość widziała inaczej. Owszem, zaloty odwiedzających ją młodzieńców przyjmowała z nieskrywaną przyjemnością, w końcu była pełną życia i wesołą dziewczyną. Jednak każdy z kandydatów odprawiany z kwitkiem. Działo się tak ponieważ młoda kobieta skrywała coś, o czym Madame Monnier nie miała pojęcia. Blanche była zaręczona.

Mijały miesiące, a mężczyzn chętnych przekonywać Blanche, aby została ich żoną zaczynało ubywać.

– Moja kochana Blanche – rzekła do dziewczyny matka, zmartwiona całą sytuacją – Dzisiaj rano spotkałam Jeana de Belloy. Rozpowiada ludziom, że trzy dni z rzędu flirtowałaś z jego synem, po czym kiedy poprosił cię o rękę, odmówiłaś. Niedługo będą mówić, że moja córka jest największą latawicą Francji – Madame Monnier załamała ręce. “Największa latawica Francji’ wydawała jej się jeszcze gorsza niż stara panna.

– Mamo, wiesz dobrze, że Clément to przygłup i jąkała. Ledwo mogłam z nim wysiedzieć w jednym pokoju. Zapewniam cię, że ani z nim nie flirtowałam, ani też nie mam zamiaru za niego wychodzić – dziewczyna skrzyżowała ręce na piersi – A ludzie niech gadają, nic a nic mnie to nie obchodzi.

– Twoją matkę obchodzi! Nie chcesz chyba, żeby twoja biedna stara matka stała się pośmiewiskiem…

– Oczywiście, że nie chcę mamo.

– To może Maurice? – spróbowała znowu Madame Monnier – To taki miły, młody człowiek, a de Fontenay’owie mają piękny dworek niedaleko Reims… Kiedy byłam młoda, byłam tam na zimowym balu… – rozmarzyła się kobieta.

– Tak mamo, i przetańczyłaś całą noc z markizem de la Grange d’Arquien myśląc, że to hrabia de Foix. Słyszałam tą historię tysiąc razy. – Blanche westchnęła – A Maurice ma kłapciate uszy. Nie mogłabym wyjść za kogoś kto ma kłapciate uszy.

– Córeczko, wybierz którego chcesz – oczywiście spośród tych, których ja dla ciebie wybrałam, dodała w myślach Madame Monnier – Ale musisz wybrać. Niedługo skończysz dwadzieścia sześć lat i już oficjalnie będziesz sta…

– Mamo, ja już wybrałam – powiedziała nagle dziewczyna ku swojemu własnemu zaskoczeniu – Jestem zaręczona.

Madame Monnier zdziwiła się lekko, jednak zasadniczo była zadowolona. Co prawda wolałaby wiedzieć o tym przed zaręczynami, jednak nareszcie będzie mogła wydać swoją córkę za mąż, a tylko to tak naprawdę się liczyło. Jej zadowolenie w mgnieniu oka zamieniło się w furię, kiedy dowiedziała się z kim Blanche jest zaręczona.

Ten biedak z sąsiedztwa, myślała Madame Monnier, bez grosza przy duszy, bez koneksji, bez przyszłości… Miała wrażenie, że zaraz dostanie ataku serca. Nie mogła przecież na to pozwolić. Blanche w końcu pójdzie po rozum do głowy, była tego więcej niż pewna.

2eba0b6b-06f5-4828-8db6-5358a661f609
Madame Monnier.

Ucieczka i rozpacz.

Przez kilka dni w rezydencji Monnierów toczyła się karczemna awantura. Madame Monnier pod groźbą wyrzucenia córki z domu, lub odesłania do starej ciotki Louise do Ameryki próbowała wymóc na niej zerwanie zaręczyn. Jednak dziewczyna była dorosła i matka nie mogła jej do niczego zmusić. Blanche zagroziła, że ucieknie.

Jak postanowiła tak też zrobiła – pewnego dnia Blanche Monnier po prostu rozpłynęła się w powietrzu.

Madame Monnier i brat Blanche – Marcel rozpaczali. Nagła utrata córki i siostry była dla nich prawdziwym ciosem, oboje byli przekonani, że Blanche uciekła wraz z narzeczonym, aby zacząć nowe życie gdzieś w innej części Francji. Jednak prawnik z sąsiedztwa w dalszym ciągu mieszkał w tym samym miejscu. Nie pomogły krzyki Madame Monnier, aby oddał jej córkę – mężczyzna nie miał pojęcia co stało się z dziewczyną. Nie wiedzieli również jej bliscy przyjaciele. Nie było jej w żadnym szpitalu, ani u dalekiej rodziny. Po prostu zapadła się pod ziemię.

Mijały dni, miesiące i lata. Narzeczony Blanche zmarł kilka lat po jej ucieczce, a przyjaciele o niej zapomnieli. Jeśli uciekła i nie chciała mieć z nimi kontaktu, to była jej sprawa. Madame Monnier i Marcel zaakceptowali fakt, że dziewczyna prowadzi teraz inne życie w jakimś dalekim zakątku świata i najprawdopodobniej jest szczęśliwa, skoro nigdy nie próbowała się z nimi kontaktować. Matka Blanche zajęła się działalnością charytatywną, a jej syn wkrótce po ukończeniu szkoły zaczął odnosić sukcesy w świecie prawniczym.

Wszystko powoli wracało do normy.

List bez nadawcy.

Aż do roku 1901, kiedy to do prokuratury generalnej w Paryżu przyszedł odręczny, niepodpisany list.

c8ae279fab99b40d39295ae7cb8c568a
Kopia listu napisanego do Prokuratora Generalnego.

‘Monsieur Prokuratorze Generalny – mam zaszczyt i nieprzyjemność poinformować Pana o wyjątkowo poważnych wydarzeniach. Mówię tu o starej pannie, która więziona jest w rezydencji Madame Monnier. Głodzona prawie na śmierć i żyjąca we własnych nieczystościach od przeszło dwudziestu pięciu lat’.

Prokurator był w szoku czytając podobne oskarżenia. To niemożliwe, by Madame Monnier, tak szanowana kobieta, wielokrotnie nagradzana za wsparcie dla Poitiers mogła dopuścić się tak haniebnego czynu. Owszem pamiętał, że miała ona kiedyś córkę, która zaginęła. Chyba uciekła z domu z kochankiem. Jak jej było… Béate? Babette?

Mimo iż mężczyzna nie dawał wiary tym oskarżeniom, nie mógł tak po prostu zamieść sprawy pod dywan. Nadał depeszę na posterunek policji w Poitiers z prośbą aby wysłali kilku ludzi i pro forma sprawdzili rezydencję Monnier. Miał nadzieję, że kobieta zrozumie tą powinność. W końcu Madame Monnier na pewno nie ma nic do ukrycia.

Rezydencja Madame Monnier.

Na miejsce wysłano kilku policjantów. Jeden z nich, komisarz Guillaume Durand dobrze pamiętał ucieczkę Blanche. Pamiętał jak zapłakana Madame Monnier odwiedzała komisariat, żeby sprawdzać postępy w poszukiwaniach. Bardzo jej wtedy współczuł. Tym bardziej czuł się nieswojo będąc zmuszonym do wyjaśnienia jej, dlaczego muszą wejść i przeszukać jej dom.

Ku jego zdziwieniu Madame Monnier odmówiła wpuszczenia ich do swojej rezydencji. Nie pomogły żadne wyjaśnienia, ani prośby, więc musieli wejść do środka siłą.

Zaczęli rozglądać się po pięknym przedsionku, po czym przeszukali parter.

– Będziemy musieli zajrzeć też na górę – powiedział do Madame Monnier dowodzący przesłuchaniem Durand.

– Oczywiście panowie’, rzekła wyniośle kobieta – Jeśli będziecie chcieli przejrzeć bieliznę moich pokojówek, bardzo proszę. Na pewno nie będą miały nic przeciwko temu. Komisarz puścił ten komentarz mimo uszu, machnął ręką na swoich ludzi i wszyscy zaczęli się wspinać po schodach.

Na pierwszym piętrze ich oczom ukazał się rząd pokoi. Zajrzeli do każdego z nich i nie znaleźli nic dziwnego. Ot, zwykłe sypialnie i kilka schowków.

Komisarz Durand po raz kolejny tego dnia poczuł mrowienie na karku. Odwrócił głowę. Pokojówka układająca kwiaty w wazonie wpatrywała się w niego. Kiedy tylko napotkał jej wzrok szybko wróciła do swojej pracy. Od początku wizyty tutaj mężczyzna miał wrażenie, że cała służba zachowuje się tak, jakby chciała im coś powiedzieć, tylko nikt nie bardzo wiedział jak. Ukradkowe spojrzenia, niby to przypadkowe szturchnięcia, kiedy mijali się w drzwiach pokoi… I wszystko to, kiedy Madame Monnier była akurat zajęta rozmową, lub patrzyła w inną stronę. Z całą pewnością panowała tu dziwna atmosfera. A może po prostu nie często nie miał do czynienia z klasą wyższą.

Powoli wspięli się na drugie piętro. Korytarz nie różnił się prawie niczym od tego poniżej, oprócz jednego szczegółu. Jeden z pokoi był zamknięty na kłódkę.

W ciemnym pokoju.

Madame Monnier odmówiła otwarcia drzwi, twierdziła, że klucz zaginął bardzo dawno temu i ona sama już nie pamięta, co w tym pokoju się znajduje. Zapewne jakieś stare, porośnięte kurzem klamoty.

Zaczęli wyważać drzwi.

– Och! – Madame Monnier westchnęła ciężko i opadła niby mdlejąc na ozdobną kanapę znajdującą się w korytarzu.

Zawiasy puściły. W nozdrza uderzył policjantów zwalający z nóg smród. Pomieszczenie było zupełnie ciemne. Ktoś przedarł się po omacku na drugi koniec i po kilkuminutowej walce zdarł zasłony. Wtedy zobaczyli leżącą na łóżku kobietę – była to Blanche Monnier.

Blanche_Monnier,_1901
Blanche Monnier po odnalezieniu.

Jeden z policjantów w ten sposób opisywał jej odnalezienie:

‘Natychmiast rozkazaliśmy otworzyć okno. Nie było to łatwe, ponieważ ciemne zasłony były ciężkie od pokrywającego je kurzu. Aby odsłonić żaluzje musieliśmy wyrwać je z zawiasów. Kiedy tylko światło wpadło do pokoju zobaczyliśmy Madmoiselle Blanche Monnier. Jej głowa i ciało były niezdarnie przykryte brudnym kocem. Biedna kobieta leżała zupełnie naga na gnijącym materacu. Pokrywała ją skorupa utworzona z jej własnych nieczystości, kawałków mięsa, warzyw, ryb i zgniłego chleba. Były tam także skorupy ostryg, a robactwo biegało dookoła. Zupełnie nie dało się oddychać, smród unoszący się w powietrzu był tak straszny, że nie mogliśmy zostać w pokoju, aby go zbadać’.

Opowieść Blanche.

Blanche Monnier od razu została zabrana do szpitala, a Madame Monnier i jej syna Marcela aresztowano.

– Ona sama chciała! – Marcel próbował wyrwać się policjantom – Nikt jej nie zmuszał, żeby tam siedziała. Była wściekła na cały świat, wiedziała, że jeśli wyjdzie z pokoju, może narobić głupstw, dlatego kazała się zamknąć!

– Jak wspaniale znów odetchnąć świeżym powietrzem! – zachwyciła się Blanche, kiedy wyniesiono ją z domu.

blanche-monniers-news
Artykuł opisujący historię Blanche w jednej z francuskich gazet.

Już w szpitalu wszyscy byli ciekawi co stało się kobiecie, a ona nie miała nic przeciwko, aby o tym opowiadać.

Dwadzieścia pięć lat wcześniej, kiedy Blanche odmówiła porzucenia marzeń o poślubieniu swojego ukochanego i zagroziła ucieczką, matka postanowiła siłą zmusić ją do zmiany zdania. Dlatego też uwięziła ją w ciemnym pokoju o chlebie i wodzie do momentu, aż Blanche zdecyduje się zerwać zaręczyny. Jednak była ona nieugięta. Nieco później okazało się również, że mimo śmierci narzeczonego Blanche, Madame Monnier zdecydowała się nadal trzymać dziewczynę pod kluczem. Prawdopodobnie dlatego, że bała się, że córka opowie o tym, co zrobiła jej własna matka i kobietę spotkają nieprzyjemne konsekwencje.

Marcel Monnier i służba wiedzieli o rozgrywającym się w rezydencji dramacie, jednak jak twierdzili na przesłuchaniach byli zbyt przerażeni, aby to zgłosić. Do dzisiaj nie wiadomo kto przełamał zmowę milczenia. Uważa się, że mógł być to ktoś z rodziny, lub narzeczony jednej z pokojówek, który usłyszawszy o historii, nie dał rady o niej tak po prostu zapomnieć.

blanche-paper
Fragment artykułu opublikowanego w New York Times.

Historia Blanche została opublikowana przez New York Times 9 czerwca 1901 roku: ‘Czas mijał, a Blanche starzała się. Prawnik, którego tak bardzo kochała zmarł w 1885 roku. Przez cały czas dziewczyna była więziona w pokoju, karmiona resztkami ze stołu matki – o ile w ogóle cokolwiek dostała. Jej jedynym towarzystwem były ucztujące wokół jej łoża szczury. Ani jeden promień światła przez te lata nie przeniknął do jej samotnego lochu, a tego co wycierpiała nie można sobie wyobrazić.’

Madame Monnier zmarła na atak serca piętnaście dni po aresztowaniu.

Marcel, początkowo skazany na piętnaście lat więzienia, został zwolniony w uwagi na to, że jak twierdził nigdy fizycznie nie zmusił siostry do przebywania w zamkniętym pokoju.

z19168143V,Blanche-Monnier
Blanche Monnier w szpitalu psychiatrycznym.

Blanche została przyjęta do szpitala psychiatrycznego. Nigdy już nie powróciła do normalnego życia. W roku 1913 zmarła w szpitalu w Bois.

[1] [2] [3] [4]