Gdzie jest Joey?! – warknął jeden z nich, nie siląc się na powitanie. Tracey wystraszyła się i spróbowała zamknąć drzwi, jednak mężczyzna szybko włożył stopę pomiędzy drzwi i framugę – Pytam grzecznie, gdzie do kurwy nędzy jest Joey?!

– Ja… – zadygotała przerażona Tracey – Ja nie rozumiem… – wydawało jej się, że mówią w jakimś obcym języku.

Tracey Mertens.

Podróż do domu.

Tracey Mertens była trzydziestojednoletnią matką dwójki dzieci – jedenastoletniej Kelly i dwunastoletniego Davida. Od niedawna zamieszkiwała Rochdale wraz ze swoim partnerem Joey’em. Ona i Joey poznali się w wieku szesnastu lat i od tej pory schodzili się i rozchodzili. Powodem takiego stanu rzeczy był fakt, że Joey zmagał się z uzależnieniem od narkotyków, a ponadto miał wiele długów zaciągniętych u mniej lub bardziej szemranych ludzi.

22 grudnia 1994 Tracey postanowiła wybrać się do Birmingham, do Cattels Grove. Było to jej wcześniejsze miejsce zamieszkania. Będąc w nowym domu w Rochdale zorientowała się, że zostawiła tam swoją książeczkę zasiłkową. Książeczka była jej szalenie potrzebna, szczególnie, że ani ona, ani Joey nie mieli pracy.

Kobieta zamierzała wrócić do domu tego samego dnia, jednak jej szwagierka przekonała ją, aby została u niej na noc. Bardzo lubiła Tracey, i tak dawno nie miały okazji porozmawiać. Kobieta więc została.

Porwanie.

23 grudnia 1994 roku w Cattels Grove ktoś zapukał do drzwi dawnego domu Tracey. Kobieta krzątała się akurat po kuchni, więc krzyknęła do szwagierki, że otworzy drzwi.

U progu zobaczyła dwóch ciemnoskórych, strasznie wkurzonych mężczyzn.

– Gdzie jest Joey?! – warknął jeden z nich, nie siląc się na powitanie. Tracey wystraszyła się i spróbowała zamknąć drzwi, jednak mężczyzna szybko włożył stopę pomiędzy drzwi i framugę – Pytam grzecznie, gdzie do kurwy nędzy jest Joey?!

– Ja… – zadygotała przerażona Tracey – Ja nie rozumiem… – wydawało jej się, że mówią w jakimś obcym języku.

– Zaraz nam wszystko wyśpiewasz mała dziwko – mężczyźni chwycili ją, zanim zdołała krzyknąć o pomoc, zawiązali jej opaskę na oczy, zakneblowali usta i wrzucili do bagażnika żółtego Forda Escorta.

Pojechali do Cheshire i nie mogąc nic z niej wyciągnąć polali benzyną i podpalili pod kościołem Chrystusa w Eaton. Po wszystkim odeszli, pozostawiając kobietę na pewną śmierć.Tracey płonęła na trawniku wyjąc z bólu. Jeden z pracowników kościoła zadzwonił na policję i pogotowie, po czym podbiegł do kobiety próbując ugasić płomienie własną kurtką.

Kiedy policja i pogotowie przyjechali na miejsce zdarzenia, ciało Tracey było w 95% poparzone. Kobieta jednak wciąż żyła i była przytomna.

– Było ich dwóch – jęknęła. Widać było, że wypowiedzeniu każdego słowa towarzyszy jej ból – Czarni… trzydzieści lat. Mówili… Mówili jakimś dziwnym językiem, nie wiem… Grubi…

Nieopodal miejsca zdarzenia policja znalazła porzucony kanister po benzynie. Stwierdzili również, że język którym mówili porywacze był najprawdopodobniej jednym z jamajskich dialektów o nazwie Patois.

– To co spotkało Tracey, było bestialskie i przerażające – powiedział detektyw inspektor Gary McIntyre z policji w Cheshire – Była bardzo dzielna. Do ostatniej chwili walczyła i chciała dać nam jak najwięcej szczegółów.

Kościół pod którym spłonęła Tracey.

Tracey Mertens zmarła dwanaście godzin po swoim odnalezieniu. Od dwudziestu – sześciu lat nikogo nie postawiono w stan oskarżenia w związku ze sprawą.

[1] [2] [3] [4]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *